Foto: Shut­ter­stock

W psy­choter­apii w ciągu ostat­nich kilkudziesięciu lat rozwinęło się wiele metod pra­cy z ciałem. Ich wspólną pod­stawą jest coraz powszech­niejsza świadomość wza­jem­nego odd­zi­ały­wa­nia ciała i umysłu. Stresy, traumy, urazy powodu­ją napięcia w określonych par­ti­ach ciała, a wiele problemów psy­chicznych ma podłoże somatyczne.

Ale wiedza o wza­jem­nym powiązaniu umysłu i ciała była obec­na w Chi­nach (i nie tylko tam) już kil­ka tysięcy lat temu. Jest przy tym znacznie szer­sza od naszej i bardziej precyzyjna.

Dla najwybit­niejszych przed­staw­icieli taoiz­mu czy bud­dyz­mu współdziałanie umysłu i ciała nie stanow­iło zresz­tą takiego prob­le­mu, jak dla nas.

🟢 Na Zachodzie wciąż żywe jest przeko­nanie (pochodzące ze starożytności, a utr­walone również w poglądach naukowych przez Kartezjusza), o odmienności natu­ry materii i ducha (cokol­wiek by to miało oznaczać). A zjawiska zachodzące w umyśle trady­cyjnie (a może raczej nawykowo) przyp­isu­je się do dome­ny ducha.

🟢 Nato­mi­ast w naukach bud­dyjs­kich i taoisty­cznych podkreśla się, że ciało i umysł, podob­nie zresz­tą jak cały Wszechświat, stanowią jedność. Zjawiska, które klasy­fiku­je­my jako mate­ri­alne lub umysłowe (a cza­sem duchowe), mają różną formę, ale ich pod­sta­wowa natu­ra jest taka sama, mają wspólne źródło. To wszys­tko jest jeden świat.

A dlaczego napisałem, że wiedza Wschodu o wza­jem­nym odd­zi­ały­wa­niu umysłu i ciała jest szer­sza, niż nasza?
Między inny­mi dlat­ego, że opisu­je ona bard­zo wyczerpująco takie zjawiska i stany, które my uważamy za nor­malne i stanowiące część naszego zwykłego funkcjonowa­nia. A jed­nak powodu­ją one cier­pi­e­nie i są źródłem wielu problemów.

Jest jeszcze jed­na ważna różnica pomiędzy wiedzą Wschodu i Zachodu.

🟢 Na Zachodzie badamy rzeczywistość coraz bardziej szczegółowo. Gro­madz­imy coraz większą ilość danych i nasza wiedza dzieli się na coraz większą ilość spec­jal­iza­cji. Ale braku­je nam inte­gracji tej wiedzy. Braku­je nawet mech­a­niz­mu skłaniającego naukowców do starań o powiązanie ze sobą różnych dziedzin nauki.

Owszem, ist­nieje coraz większa ilość badań inter­dyscy­pli­narnych, ale są to raczej dzi­ała­nia jed­nos­tek – ludzi o szer­szych horyzontach.

🟢 Nato­mi­ast bud­dyzm i taoizm wychodzi od przeko­na­nia o jedności i dzięki temu dostrze­ga ogólne wzorce, a dopiero potem bada szczegóły.
To interesujący tem­at, będę o nim pisał w części blo­ga poświęconej nauce.

A jak to się ma do naszego pyta­nia? Jak nam poma­ga psy­choter­apia, a jak Tai Chi i Qigong?

Foto: Shut­ter­stock

🟢 Mówiąc bard­zo ogólnie – ter­apeu­ta stara się rozpoznać prob­lem, a następnie znaleźć jego źródło. Odby­wa się to w ramach jed­nej z wielu szkół czy też teorii psy­choter­apeu­ty­cznych. Każda z tych teorii uzna­je za istotne jakieś wybrane aspek­ty naszego bycia w świecie. Jedne szkoły kon­cen­tru­ją się na przeszłości, inne na teraźniejszości. Jedne podkreślają rolę podświadomości, inne zaj­mu­ją się tym, co najlepiej widać – zachowaniem, emoc­ja­mi, myślami, naszą inter­pre­tac­ją zdarzeń.

Można więc powiedzieć, że każde z tych podejść jedne rzeczy uzna­je za ważne, a inne pomi­ja. Można nawet powiedzieć bardziej dobit­nie – jedne rzeczy odsła­nia, a inne zasłania.

A kiedy już wspólnie z ter­apeu­tą zna­jdziemy źródło prob­le­mu (lub jeśli tak nam się wyda­je), staramy się z jego pomo­cą utr­wal­ić nowe wzorce zachowa­nia, reagowa­nia, inter­pre­tacji tego, co nam się przy­darza. Nier­az się to uda­je, nier­az nam to poma­ga.
Ale nie zawsze. Dlaczego?

O jed­nym z powodów już przed chwilą wspom­ni­ałem. A czy są jakieś inne?

Jeśli wystar­czyło Ci cierpliwości, aby doczy­tać do tego momen­tu, i jeśli zna­jdziesz chwilę wol­nego cza­su, aby coś napisać, będę bard­zo ciekaw Two­jej opinii.

🟢 A jak to jest z Tai Chi i Qigong?

Foto: Shut­ter­stock

Kiedy wykonu­jesz sek­wenc­ję Tai Chi, w każdym ruchu uczest­niczy całe Two­je ciało. Oczywiście nie od razu, musisz się tego nauczyć. Ale bard­zo szy­bko odczuwasz pier­wsze efek­ty – rozluźnienie, uspoko­je­nie, a jednocześnie ożywienie i przypływ energii. To jest bard­zo przy­jemne i jest to świetna motywac­ja do dal­szego treningu.

Ćwiczenia Qigong są bardziej zróżnicowane, ale te, które opier­a­ją się przede wszys­tkim na fizy­cznym ruchu, mają takie same zasady, jak Tai Chi: odczuwanie naszego cen­trum, a jednocześnie otaczającej nas przestrzeni, przemi­any pasy­wnego i akty­wnego – Yin i Yang, inte­grac­ja całego ciała, spoko­j­na uważność bez nap­ina­nia się.

Inne ćwiczenia w większym stop­niu angażują nasz umysł – jest to prak­ty­ka wewnętrzna, Nei Dan (ćwiczenia fizy­czne to Wai Dan). Im więcej pra­cy wewnętrznej, tym większy związek z medytacją.

Zarówno w Tai Chi ( jeśli ćwiczymy je dla zdrowia, bo jest to prze­cież również sztu­ka wal­ki), jak i w Qigong intenc­ją jest zhar­mo­ni­zowanie naszego ciała, pra­cy poszczególnych jego organów i układów, odd­echu, umysłu, jak również zapewnie­nie swo­bod­nego przepły­wu energii nazy­wanej przez Chińczyków Chi.

Tem­at energii Chi jest odrębną sprawą i będę go omaw­iał jeszcze wiele razy w różnych częściach mojego blo­ga. Nasza nau­ka dopiero zaczy­na badać zjawiska związane z Chi, ale jeśli nie znasz tej kon­cepcji lub nie wierzysz w nią, pozostańmy przy tym, że Tai Chi i Qigong har­mo­nizu­ją funkcjonowanie naszego ciała i umysłu jako całości.

Co się wtedy dzieje?

🟢 Stop­niowo następuje głębokie rozluźnienie obejmujące również mięśnie głębokie, niedostępne dla zewnętrznego masażu (na przykład mięśnie lędźwiowe). Sty­mu­lowane są również ścięgna i powięź. W ten sposób zanika­ją nie tylko napięcia spowodowane naszą niepraw­idłową postawą, pozy­c­ją przy pra­cy czy w samo­chodzie, ale także te, które są związane z naszym stanem psy­chicznym, a którymi zaj­mu­je­my się w psy­choter­apii poprzez ciało.
W Tai Chi bard­zo ważną rzeczą jest również rozluźnienie obszaru nazy­wanego przez Chińczyków kua, a przez nas – obszarem dna mied­ni­cy (mięśnie Kegla).
Jest jed­nak coś, co wyróżnia Tai Chi (a także ćwiczenia Wai Dan Qigong) spośród innych rodzajów aktywności fizy­cznej: ruch obe­j­mu­je całe ciało, więc rozluźnienie jest kom­plek­sowe, a co za tym idzie – również efek­ty są kom­plek­sowe.
Postęp jest wol­niejszy, niż w wyniku spec­jal­isty­cznych ćwiczeń, ale jego skut­ki odczuwamy coraz wyraźniej, i to we wszys­t­kich obszarach: w ciele, w umyśle, w naszym sto­sunku do świata.

Pomi­mo, że ruch jest delikat­ny i nie używamy zbyt wiele fizy­cznej siły (choć Tai Chi to nie tylko relaks; jest to prze­cież sztu­ka wal­ki! ), wzras­ta siła naszych mięśni i ścięgien, w

szczególności w obszarze nóg, lędźwi i talii.
Uzysku­je­my poczu­cie stabilności i dobrego kon­tak­tu z podłożem, co ma bard­zo duży wpływ również na nasz stan psy­chiczny, odczu­cie swo­body i pewności siebie. Popraw­ia się nasza równowaga i koor­dy­nac­ja ruchów.

🟢 Nasz odd­ech sta­je się głębszy, spoko­jniejszy, wol­niejszy. Mamy wrażenie, jak­by przenikał on całe ciało. A wraz z odd­echem uspoka­ja­ją się nasze myśli i odczucia.

🟢 Popraw­ia się nasze zdrowie. Lep­iej funkcjonu­je nasz układ krążenia, przemi­ana materii, układ immuno­log­iczny i repro­duk­cyjny. To również ma duży wpływ na nasz stan psychiczny.

Co w takim razie jest lep­sze? Co jest bardziej użyteczne? Prak­ty­ka Tai Chi i Qigong, czy psy­choter­apia?
Według mnie i jed­no, i drugie może być dla nas pomo­cą — zależnie od sytuacji.

🟢 Praktykując Tai Chi nie rozwiązujesz konkret­nego prob­le­mu, nie napraw­iasz poje­dynczej uster­ki. Nie zas­tanaw­iasz się, skąd się wziął Twój obec­ny stan. Dzieje się coś zupełnie innego.
Możesz rozpocząć bard­zo łat­wo nawet wtedy, gdy masz niewiele siły i nic Ci się nie chce. Na początku odpoczy­wasz i czu­jesz ożywienie. Twój nastrój się popraw­ia i to już jest dobra zachęta do dal­szego treningu.

W dość krótkim cza­sie zaczy­nasz odczuwać przypływ energii i chęci do dzi­ała­nia. Do życia. Masz ochotę coś zro­bić, łatwiej pode­j­mu­jesz decyz­je. Można powiedzieć, że Tai Chi poma­ga Ci ruszyć z miejs­ca.
A potem dzieje się coraz więcej. Pewnego dnia ori­en­tu­jesz się, że porusza­sz się zupełnie inaczej, coś w Twoim ciele „puściło”. W umyśle też dokonu­ją się zmi­any. Zwiększa się Two­ja świadomość i wrażliwość, więc też lep­iej dostrze­gasz prob­le­my. Okazu­je się jed­nak, że jakaś rzecz, która Cię męczyła, nagle zaczy­na wyglądać zupełnie niegroźnie albo już wcale nie jest taka ważna. Pojaw­ia się wewnętrzny spokój. Najpierw na chwilę, potem coraz częściej i na dłużej.

A przy tym masz świadomość, że robisz coś dobrego dla siebie i co więcej – robisz to samodziel­nie. To jest ogrom­nie ważne. Nabierasz zau­fa­nia do siebie.

Ćwiczenia Qigong są bardziej zróżnicowane, wiele z nich odd­zi­ału­je na określone organy czy też funkc­je naszego ciała i umysłu (na przykład Medy­czny Qigong, gdzie pracu­je­my zarówno z emoc­ja­mi, jak i funkc­ja­mi fizy­cznego ciała). Jed­nak zawsze wykonu­je­my takie prak­ty­ki w ramach szer­szego kom­plek­sowego sys­te­mu ćwiczeń. Naszym celem jest har­moni­jne dzi­ałanie całego sys­te­mu, a nie napraw­ian­ie miejs­cowych usterek.

⭐ Ale rozwiązywanie konkret­nych problemów też jest ważne i nier­az bard­zo potrzebne.

Cza­sem napięcie jed­nego niewielkiego mięśnia (na przykład wskutek urazu czy niewłaściwej pozy­cji przy pra­cy) powodu­je napięcie całego obszaru barku. Wtedy dobrze jest wybrać się do dobrego masażysty, który zna­jdzie to kluc­zowe miejsce i rozluźni je.
Często takie prob­le­my występują w obszarze kręgosłupa – wtedy również trze­ba się wybrać do spec­jal­isty.
A w kontekście psy­choter­apii — w umyśle też mogą się zna­j­dować takie bolesne miejs­ca. To wszys­tko są kluc­zowe punk­ty naszych problemów i nier­az warto je znaleźć, aby przyspieszyć pro­ces leczenia. Ale ćwiczenia się wtedy też przy­dadzą, bo utr­walą pozy­ty­wny efekt. Naw­iasem mówiąc – w starożytności dobrze zdawano sobie z tego sprawę i mówiono o „korze­niu” takiego lub innego prob­le­mu, który należy usunąć, aby ten prob­lem już nie powrócił.

Zdarza się również, że nasz prob­lem psy­chiczny jest poważniejszej natu­ry i wtedy potrzeb­na jest inter­wenc­ja psy­chi­a­try lub psy­cholo­ga klin­icznego, a także odpowied­nia ter­apia, na przykład far­mako­log­icz­na. W takich sytu­ac­jach medy­tac­ja lub inne prak­ty­ki angażujące umysł nie pomo­gą nam, a mogą nawet zaszkodz­ić. Musimy najpierw osiągnąć względną równowagę.

⭐ Warto jed­nak wspom­nieć, że w artykule opub­likowanym w kwiet­niu 2019 w czasopiśmie naukowym „Fron­tiers in Psy­chi­a­try” opisano wyni­ki badań osób cierpiących na depres­ję, lec­zonych esc­i­talo­pramem (u nas znany jako Depralin) i jednocześnie ćwiczących Tai Chi. Okazu­je się, że tren­ing Tai Chi znacząco zwiększa skuteczność ter­apii far­mako­log­icznej. Sam artykuł jest interesujący i będę jeszcze o nim pisał. Dla zain­tere­sowanych poda­ję link: Fron­tiers | Treat­ing Depres­sion With Tai Chi: State of the Art and Future Per­spec­tives | Psy­chi­a­try (frontiersin.org)

Co więc jest najlep­sze? Otwartość i zdrowy rozsądek.

Foto: Dar­ius Bashar from Unsplash

🟢 Cza­sem nie czu­je­my, aby coś z nami było nie w porządku. Po pros­tu jesteśmy zmęczeni codziennością, różnymi sytu­ac­ja­mi w pra­cy i w domu. Jesteśmy zestre­sowani, ciągle zajęci, mamy wrażenie, że nie robimy nic dla siebie, tracimy kon­takt z samym sobą. A może jesteśmy zmęczeni koniecznością nieustan­nej kon­troli swoich odczuć, potrzeb, pragnień?

🟢 Cza­sem jest nam naprawdę źle, przeżywamy trudne sytu­acje i doświadczenia, być może nawet życiowe tragedie. Albo po pros­tu nie potrafimy sobie poradz­ić z życiem. Jed­nak nie jesteśmy gotowi na ter­apię, nie mamy wiary w to, że ktoś nam w ten sposób pomoże, trak­tu­je­my ją jako coś ostate­cznego, coś, co możemy rozważyć dopiero wtedy, gdy sami sobie nie poradzimy.

Są też ludzie, którzy nie bio­rą pod uwagę możliwości ter­apii z powodów kul­tur­owych lub związanych z wychowaniem (jest to np. powszechne wśród starszych Chińczyków mieszkających w USA, ale u nas też jest wiele takich osób). Tacy ludzie wyobrażają sobie, że podjęcie ter­apii oznacza, że się jest chorym psy­chicznie, a przy­na­jm­niej słabym i bezwartościowym.

🟢 Zdarza się również, że nie czu­je­my się gotowi na stanięcie twarzą w twarz z naszym prob­le­mem. Czu­je­my, że będzie to dla nas zbyt bolesne – albo nie wiemy dokład­nie, co się wtedy stanie, jakie jeszcze złe rzeczy wyło­nią się z naszej podświadomości, i boimy się tego. Mamy do tego pra­wo. Takich rzeczy nie wol­no robić na siłę – chy­ba że sami się na tozde­cy­du­je­my i pode­jmiemy wyzwanie.
(Być może niektórzy specjaliści nie zgodzą się ze mną, Jeśli uważasz, że nie mam racji, napisz! Chętnie z Tobą poroz­maw­iam, może dojdziemy razem do cze­goś wartościowego).

⭐ Te wszys­tkie przy­pad­ki obe­j­mu­ją naprawdę dużą grupę ludzi. I dla każdego z nich Tai Chi i Qigong może być wiel­ką pomo­cą – oczywiście pod warunk­iem, że dana oso­ba poczu­je, że to może być właśnie coś dla niej. Nie zawsze musi tak być.

A kiedy nasz umysł stanie się spoko­jniejszy, kiedy choć przez chwilę będziemy w stanie bezstron­nie i z dys­tan­su popa­trzeć na nasze życie i nasze cier­pi­e­nie, kiedy poczu­je­my w sobie więcej siły – być może właśnie wtedy zrozu­miemy, że warto sięgnąć po pomoc ter­apeu­ty i nie trze­ba się tego obaw­iać? A wtedy wcale nie musimy rezyg­nować z treningu, bo nie tylko poprawi on nasze zdrowie, ale będzie nam dawać siłę i chęć do życia aż do jego końca.

⭐ Tak więc Tai Chi i Qigong może w wielu wypad­kach zastąpić psy­choter­apię, ale może być również wstępem do niej, a także wspani­ałym uzupełnieniem.

Jeżeli podo­ba Ci się to, co piszę i uważasz, że moja pra­ca ma sens, to może postaw­isz mi kawę? To bard­zo łatwe, bez rejes­tracji, bez zobow­iązań. Będzie mi bard­zo miło, a w dodatku pomoże mi pub­likować więcej bezpłat­nych mate­ri­ałów.
Postaw mi kawę

 

 

0
Chętnie poznam Twoje przemyślenia, skomentuj.x