W poprzed­niej części mojej opowieści o tym, czym jest medy­tac­ja, napisałem, że jeśli chcesz się uczyć kon­cen­tracji, musisz odpowied­nio wybrać jej obiekt.

Ter­az więc opiszę Ci krótko kil­ka metod kon­cen­tracji, które mogą być dla Ciebie użyteczne.

🟢 Kon­cen­trac­ja na zewnętrznym przed­mio­cie należy do najłatwiejszych, ponieważ jest to konkret­ny obiekt, na którym łat­wo jest skupić uwagę. Prob­lem może stanow­ić fakt, że koncentrując się na nieru­chomym przed­mio­cie „zamrażamy” rzeczywistość (która prze­cież jest żywa) i nasza kon­cen­trac­ja może się stać zbyt szty­w­na, może się pojaw­ić napięcie. Dlat­ego powinniśmy poz­wolić nasze­mu przed­miotowi kon­cen­tracji tak jak­by „płynąć” w przestrzeni umysłu.

Kon­cen­trac­ja i przepływ. Te dwie rzeczy są ważne. Nie tylko w tej metodzie.

🟢 Kon­cen­trac­ja na czymś wyobrażonym (prosty przed­miot, punkt światła, wiz­erunek jakiejś postaci) jest powszech­nie wyko­rzysty­wana, lecz może być trud­na dla niektórych osób zależnie od ich zdolności wiz­ual­iza­cji.
Ist­nie­ją prak­ty­ki, w których łączy się kon­cen­trac­ję na przed­mio­cie z wiz­ual­iza­c­ją – na przykład przez pier­wszą część sesji medy­ta­cyjnej kon­cen­tru­je­my się na fizy­cznym obiek­cie, a w drugiej części – na jego wyobrażeniu.

Prak­ty­ki związane z wiz­ual­iza­c­ją są często wyko­rzysty­wane w różnych trady­c­jach bud­dyz­mu tybetańskiego, a także w Qigong. Są one bard­zo użyteczne, ponieważ jed­nak mówimy tutaj o początkowym etapie nau­ki kon­cen­tracji, moim zdaniem lep­iej jest zacząć od cze­goś łatwiejszego.

Jed­nak dla niektórych osób właśnie ten rodzaj obiek­tu kon­cen­tracji może być czymś najłatwiejszym i najbardziej nat­u­ral­nym do wyko­rzys­ta­nia, dlat­ego warto go również wziąć pod uwagę.

🟢 Kon­cen­trac­ja na jakimś punkcie w ciele również może być trud­na, a pon­ad­to prowadzi do różnych efektów fizjo­log­icznych i jeśli się na tym nie znamy, a nie mamy stałego kon­tak­tu z doświadczonym nauczy­cielem, może być źródłem wielu problemów. Na przykład kobi­ety powin­ny zachować ostrożność koncentrując się na obszarze poniżej pępka (w Chi­nach – Dant­ian, w japońskim Zen – hara), a z pewnością nie powin­ny tego robić pod­czas men­stru­acji (oraz 2–3 dni przed i po). Mężczyźni również powin­ni być ostrożni stosując tę metodę kon­cen­tracji, choć z innych powodów.

Nie oznacza to, że w ogóle nie należy takich metod stosować, jed­nak według mnie kon­takt z nauczy­cielem (przy­na­jm­niej wirtu­al­ny, lecz bezpośredni) jest w tym wypad­ku konieczny.

🟢 Kon­cen­trac­ja na różnych wrażeniach ciała (tak, jak w mind­ful­ness – tech­ni­ka skanowa­nia ciała) jest bez­pieczniejsza od poprzed­nio opisanej (bo zmieni­amy punkt kon­cen­tracji) i wyda­je się pros­ta, ale w rzeczywistości wcale taka nie jest. Wrażenia ciała są dla nas często trud­no uch­wytne – wiele osób ma zresz­tą niewiel­ką świadomość ciała – i w zasadzie niewiemy, jak właściwie powinniśmy je obser­wować. Pon­ad­to łat­wo jest odnieść wrażenie, że czu­je­my to lub tam­to i wszys­tko jest w porządku, pod­czas gdy w rzeczywistości jesteśmy rozproszeni.

Jed­nak sys­tem­aty­czne zapoz­nawanie się z wrażeniami odczuwany­mi w ciele jest bard­zo pożyteczne. Wiele osób spędza większość dnia z umysłem zajętym myśleniem, oce­ni­an­iem, automaty­cznym reagowaniem na sytu­acje. Zwrócenie uwa­gi na wrażenia ciała jest bard­zo dobrym sposobem nawiązania kon­tak­tu z rzeczywistością, powrotem do bycia tu i ter­az. Reasumując – jest to dobra meto­da, ale niekoniecznie na początku prak­ty­ki medytacyjnej.

🟢 Kon­cen­trac­ja na odd­echu jest jed­ną z najważniejszych metod w bud­dyjskiej i taoisty­cznej prak­tyce medy­ta­cyjnej – tak więc jeśli podążasz jed­ną z tych ścieżek, prędzej czy później się z nią zapoz­nasz.
Ten rodzaj kon­cen­tracji jest również cza­sem przed­staw­iany jako jed­na z najlep­szych metod dla początkujących – ale to już niekoniecznie jest praw­da. To zależy od praktykującego. Chodzi o to, że odd­ech jest wprawdzie zjawiskiem fizjo­log­icznym, ale jest on ściśle związany z umysłem i bard­zo łat­wo go zakłócić – na przykład wtedy, gdy za bard­zo się starasz i Two­ja kon­cen­trac­ja jest zbyt ciężka i szty­w­na.
Tę metodę będę omaw­iał bard­zo dokład­nie w następnych wpisach.

W różnych odmi­anach jogi (zarówno indyjskiej, jak i tybetańskiej nauczanej w ramach trady­cji Dzogczen) wyko­rzys­tu­je się różne sposo­by odd­y­cha­nia polegające między inny­mi na zachowywa­niu prz­erw pomiędzy wdechem i wydechem, a także na zaciska­niu mięśni w określonych obszarach ciała (band­hy). Jed­nak z taki­mi prak­tyka­mi należy postępować bard­zo ostrożnie i z pewnością nie na samym początku nau­ki.
W Tai Chi i Qigong wyko­rzys­tu­je­my przede wszys­tkim odd­ech nat­u­ral­ny, a reg­u­lac­ja odd­echu jest jed­nym z najważniejszych aspektów har­mo­ni­zowa­nia ciała i umysłu. Na dal­szych eta­pach wyko­rzys­tu­je się bardziej zaawan­sowane prak­ty­ki odd­e­chowe (np. odd­ech taoisty­czny, czyli odwrócony – ale to również jest nat­u­ral­ny rodzaj oddechu!).Wstrzymywanie odd­echu lub sterowanie jego ryt­mem jest stosowane w pewnych spec­jal­isty­cznych prak­tykach dopiero wtedy, gdy uczniowi nie spraw­ia to najm­niejszej trudności.

🟢 Kon­cen­trac­ja na prostym fizy­cznym ruchu jest podob­na do kon­cen­tracji na wrażeniach ciała, którą opisałem powyżej, ale wrażenia związane z ruchem są znacznie bardziej uch­wytne. Nie ma tu też sztywności i „zamrażania”, o którym pisałem omawiając kon­cen­trac­ję na zewnętrznym obiek­cie. Jest za to przepływ.

Pon­ad­to wiele osób ma duży prob­lem z siedzącą medy­tac­ją – z różnych powodów: fizjo­log­icznych (bo trud­no im przyjąć właściwą pozy­c­ję), albo związanych z umysłem (bo kiedy usiądziemy i wyciszymy się, okazu­je się, że myśli sta­ją się coraz liczniejsze, a po chwili pojaw­ia się również coraz więcej wrażeń związanych z ciałem).
To są wszys­tko nor­malne zjawiska i jeśli mamy wystar­cza­j­cą motywac­ję i deter­mi­nac­ję, z każdym z nich sobie poradz­imy. Jed­nak dla wielu osób jest to zbyt wiele na początek i dla tych osób medy­tac­ja w ruchu może być świetną alter­naty­wą.
I tu dochodz­imy do Tai Chi i Qigong (choć nie tylko – możesz też pójść w góry, do lasu lub wykonać prak­tykę jogi i to również może być świetna medy­tac­ja), ale o tym również napiszę osobno.

Jak dłu­go powinniśmy uczyć się koncentracji?

- Przed wszys­tkim zauważ, że opisałem kon­cen­trac­ję jako zdolność świadomego utrzymy­wa­nia uwa­gi na jed­nej rzeczy, ale w żadnym momen­cie nie powiedzi­ałem, że oznacza to usunięcie z umysłu wszys­t­kich innych rzeczy.

Owszem, kiedy nasza siła kon­cen­tracji zwiększa się, myśli jest coraz mniej, a w pewnym momen­cie możemy zapom­nieć o sobie, o włas­nym ciele – pozostanie tylko obserwowanie.

Ale myśli i wrażenia ciała w dal­szym ciągu będą się pojaw­iać – jest to nat­u­ral­na funkc­ja umysłu opisana dokład­nie w bud­dyjskiej psy­chologii (jogaczara) i będę o tym opowiadał dokład­niej w przyszłości. Ale kiedy wzmoc­n­imy naszą siłę kon­cen­tracji, nie będą nam one przeszkadzać – wszys­tko, co pojawi się w przestrzeni naszego umysłu będzie przepływać tak jak­by na drugim planie, a na pier­wszym będzie obiekt na którym się koncentrujemy.

Wtedy będziemy mogli swo­bod­nie obser­wować te wszys­tkie zjawiska – nie przyczepiając się do nich, ale też nie odpychając ich. I kiedy już nie będzie to stanow­ić dla nas prob­le­mu, możemy porzu­cić obiekt kon­cen­tracji, a zjawiska w dal­szym ciągu będą się swo­bod­nie poruszać. Tak właśnie prze­chodz­imy do eta­pu kontemplacji.

A co dalej? O tym następnym razem.

Jeżeli podo­ba Ci się to, co piszę i uważasz, że moja pra­ca ma sens, to może postaw­isz mi kawę? To bard­zo łatwe, bez rejes­tracji, bez zobow­iązań. Będzie mi bard­zo miło, a w dodatku pomoże mi pub­likować więcej bezpłat­nych materiałów.

Postaw mi kawę

Poprzed­ni wpis

2
0
Chętnie poznam Twoje przemyślenia, skomentuj.x