W poprzed­nim artykule napisałem, że Tai Chi (Tai­ji) jest czymś znacznie szer­szym, bardziej ogól­nym niż to, z czym zwyk­le kojarzymy tę nazwę – sztu­ka wal­ki, ćwiczenia dla zdrowia. „Zasa­da Tai Chi” to nieskońc­zone przemi­any naszego świa­ta, wszys­tkiego, co pojaw­ia się nam jako rzeczy­wis­tość. Te przemi­any dokonu­ją się zgod­nie z prawa­mi natu­ry, wzor­ca­mi obec­ny­mi na różnych poziomach rzeczywistości.

Starożyt­ni chińs­cy myśli­ciele wnikli­wie badali te wzorce przemi­an i tak pow­stały kon­cepc­je Yin i Yang, Księ­ga Przemi­an I Cing, zasady chińskiej medy­cyny, a także – zasady roz­wo­ju człowieka i jego dzi­ała­nia w świecie. Uważali oni, ze pod­sta­wową przy­czyną ist­nienia mate­ri­al­nego świa­ta jest pier­wot­na siła, którą nazy­wali Qi, a my współcześnie kojarzymy ją z naszym zachod­nim poję­ciem energii (czy słusznie? I co to właś­ci­wie jest Qi? O tym też będzie artykuł).

Qi porusza się zgod­nie z Zasadą Tai Chi. Moż­na powiedzieć, że wszys­tko, co widz­imy i odczuwamy, wszys­tko, co odbier­amy jako naszą rzeczy­wis­tość to właśnie Qi w działaniu.

A ten zestaw ruchów, ten rodzaj akty­wnoś­ci, który stwor­zono jako sztukę wal­ki i nazwano Tai Chi Chuan (obec­nie, kiedy prak­tyku­je­my ją głównie dla zdrowia częś­ciej uży­wamy nazwy „Tai Chi”) – to też jest Qi w działaniu.

Ten zestaw ruchów, ta sztu­ka porusza­nia się jest niezwykła. Została ona ułożona w taki sposób, żeby ruchy były jak najbardziej nat­u­ralne, jak najbardziej wszech­stronne, a dzi­ałanie skuteczne. Dzię­ki temu porusza­my się zgod­nie z Zasadą Tai Chi, a w trak­cie prak­ty­ki może­my to coraz lep­iej odczuwać i rozumieć.

Tak jak wcześniej napisałem – Chińczy­cy dostrze­gali te same zasady na różnych poziomach rzeczy­wis­toś­ci, dlat­ego zauważali również, że sztu­ka wal­ki Tai Chi Chuan jest bliska życiu, uczy nas, jak powin­niśmy dzi­ałać. W życiu również raz jesteśmy akty­wni, a raz bierni, wysyłamy i przyj­mu­je­my energię, wychodz­imy na zewnątrz i powracamy do siebie. Cza­sem chce­my się­gać do nie­ba, a innym razem dobrze jest umieć stanąć moc­no na ziemi.

Dlat­ego na moim blogu (a także na moich kur­sach i wykładach) opowiadam nie tylko o Tai Chi – mówię także o nauce, medy­cynie, psy­choter­apii, roz­wo­ju oso­bistym. To wszys­tko się ze sobą wiąże, a prak­ty­ka Tai Chi może nam pomóc w całym naszym życiu.

Ale zaczni­jmy od naprost­szych spraw: Co może Ci dać Tai Chi? Powiedzmy, ze dopiero zaczy­nasz – czego możesz się spodziewać?

Robert Chuck­row, znany amerykańs­ki nauczy­ciel Tai Chi, uczeń wybit­tnych chińs­kich mis­trzów takich jak Cheng Man Ching i William C. C. Chen jest autorem kilku książek, w tym między inny­mi „The Tai Chi Book” (wyd. YMAA Pub­li­ca­tion Cen­ter 1998). Na początku tej książ­ki opisu­je w niej swo­je pier­wsze spotkanie z Tai Chi.

W 1970 roku Robert był młodym człowiekiem, żywo zain­tere­sowanym zdrowym stylem życia. Wykony­wał rygo­rysty­czny pro­gram ćwiczeń obe­j­mu­ją­cy kalis­tenikę, bie­ganie i dietę. Za namową swo­jego przy­ja­ciela postanow­ił zobaczyć, na czym pole­ga Tai Chi i wybrał się do szkoły Cheng Man Chin­ga na Canal Street 211 w Chi­na­town w Nowym Jorku.

Kiedy wszedł do środ­ka, zobaczył grupę ludzi wykonu­ją­cych ruchy, które wydały mu się bard­zo dzi­wne. Wielu z tych ludzi nie spraw­iało wraże­nia, jak­by dys­ponowali jakąś szczegól­ną fizy­czną siłą. Robert pomyślał sobie, że te dzi­wne ruchy mogły­by mieć pewną wartość, gdy­by były wykony­wane szy­b­ciej i na przykład z pię­ciok­ilo­gramowym ciężarkiem w każdej ręce. Z lekce­waże­niem popa­trzył na kilku uczniów, których for­ma ciała nie odpowiadała jego wyobraże­niom o zdrow­iu i fitness.

Po jakimś cza­sie zaję­cia się zakończyły i rozpoczął się kole­jny tren­ing, w trak­cie którego wszyscy uczniowie mieli drew­ni­ane miecze. Dość przysadzisty stu­dent rozpoczął wykony­wanie ruchów z robiącą wraże­nie gracją, równowagą i zręcznoś­cią. Lekce­waże­nie Rober­ta naty­ch­mi­ast znikło. Pomyślał, że jeśli tak cięż­ka oso­ba może poruszać się z tak niezwykłą koor­dy­nacją ruchów, to coś musi być w tych dzi­wnych ćwiczeni­ach. Bard­zo go to zaciekaw­iło, zapy­tał więc prowadzącego zaję­cia Chińczy­ka, czego może się spodziewać po stu­diowa­niu Tai Chi i co może osiągnąć. Chińczyk odpowiedzi­ał, że dla każdej oso­by będzie to coś innego.

Ta odpowiedź tak zain­try­gowała Rober­ta, że rozpoczął prak­tykę Tai Chi i ostate­cznie zrozu­mi­ał , że Chińczyk miał rację.

Nie jestem jed­nak pewien, czy takie wyjaśnie­nie zain­spiru­je również Ciebie, postaram się więc powiedzieć Ci trochę więcej.

- Jeżeli po pros­tu potrze­bu­jesz ruchu, szukasz jakiegoś rodza­ju akty­wnoś­ci, który będziesz mogła/mógł łat­wo włączyć do Two­jego codzi­en­nego życia pełnego zajęć, stre­su i poś­piechu, który nie wyma­ga spec­jal­isty­cznego sprzę­tu ani dobrej kondy­cji, Tai Chi może być dla Ciebie świet­nym wyborem. Kiedy prowadz­iłem fir­mę, spędza­łem dużo cza­su w samo­chodzie, przy kom­put­erze i na budowach zakładów prze­mysłowych, kiedy nie miałem już cza­su chodz­ić po górach, co wcześniej było moim ulu­bionym zaję­ciem, szukałem właśnie czegoś takiego – i znalazłem. To było właśnie Tai Chi, a potem w coraz więk­szej mierze Qigong, o którym też Ci opowiem.

W każdym ruchu Tai Chi porusza się całe ciało. Ruch obe­j­mu­je nie tylko ręce i nogi, ale także cały tułów, się­ga­jąc do głębo­kich mięśni i pow­ięzi. Dzię­ki temu osiągamy głębok­ie rozluźnie­nie, uwal­ni­amy napię­cia, popraw­ia się nasze krąże­nie, odd­ech, metabolizm.

Popraw­ia się Two­ja równowa­ga, koor­dy­nac­ja ruchów, świado­mość ciała, elasty­czność, mobil­ność. Jeśli jesteś akty­wną osobą, upraw­iasz jak­iś rodzaj sportu, Tai Chi i Qigong wzbo­gacą Twój tren­ing i rozwiną Two­je umiejęt­noś­ci. A jeżeli odczuwasz brak kon­tak­tu ze swoim ciałem, jeśli odczuwasz je głównie wtedy, gdy coś Ci dole­ga, te ćwiczenia są wspani­ałym sposobem na zapoz­nanie się z nim, zrozu­mie­nie jego potrzeb, pozby­cie się napięć i bólu.

Wbrew pozorom ten powol­ny, lek­ki i płyn­ny ruch wzmoc­ni Cię. Rozwinie głębok­ie mięśnie utrzy­mu­jące struk­turę Two­jego ciała, zwięk­szy siłę i elasty­czność Twoich ścięgien i więzadeł, wzmoc­ni Two­je koś­ci. Pod­czas ćwiczeń na siłowni częs­to zanied­bu­je­my te aspek­ty, a są one niezwyk­le ważne dla naszego zdrowia i sprawności.

Możesz prak­tykować również wtedy, gdy cho­ru­jesz (weź jed­nak pod uwagę zalece­nia lekarza), gdy powracasz do zdrowia po choro­bie lub gdy jesteś osobą w podeszłym wieku. Tai Chi i Qigong pomogą Ci nie tylko szy­b­ciej odzyskać sprawność, ale także znacznie ją rozwinąć.

Tak więc nawet na zupełnie pod­sta­wowym, fizy­cznym poziomie możesz osiągnąć wielkie korzyś­ci. Bard­zo szy­bko poczu­jesz rozluźnie­nie, a jed­nocześnie przypływ energii, chę­ci do życia i dzi­ała­nia. W miarę postępu prak­ty­ki Twój stan będzie się popraw­iał. A w dodatku te ćwiczenia są bard­zo przy­jemne, więc kiedy już się do nich przyzwycza­isz, z pewnoś­cią nie zabraknie Ci chę­ci do dal­szej praktyki.

Oczy­wiś­cie możesz na tym poprzes­tać – nie ma w tym nic złego. Ale to dopiero początek przy­gody z Tai Chi i Qigong.

Ciało i umysł dzi­ała­ją razem, wpły­wa­ją na siebie wza­jem­nie. Kiedy nasza uwa­ga swo­bod­nie podąża za powol­nym, lekkim i płyn­nym ruchem, ciało się rozluź­nia, odd­ech się uspoka­ja, myśli o codzi­en­nych prob­lemach stop­niowo odpły­wa­ją. Nasz umysł odpoczy­wa. A wtedy zaczy­namy zauważać coraz więcej sub­tel­nych wrażeń płyną­cych z ciała, dostrzegamy też wyraźniej różne stany naszej świado­moś­ci. To wszys­tko tworzy nieprz­er­wany stru­mień zjawisk w naszym umyśle, który stop­niowo się uspokaja.

To jest wspani­ała meto­da nau­ki kon­cen­tracji i uważnoś­ci – mind­ful­ness, dla wielu ludzi łatwiejsza od obser­wowa­nia naszych wrażeń w trak­cie siedzącej medy­tacji. To osob­ny, bard­zo intere­su­ją­cy tem­at, którym zajmiemy się w innych częś­ci­ach mojego bloga.

Ta nau­ka swo­bod­nej obserwacji wszys­tkiego, co pojaw­ia się w naszej świado­moś­ci pozwala nam na głęb­sze zrozu­mie­nie i rozwinię­cie naszej prak­ty­ki. Tai Chi i Qigong to nie jest jak­iś sztuczny, wymyślony wzorzec ruchu. Nasz ruch ma być nat­u­ral­ny – nat­u­ral­ność jest jed­ną z najważniejszych zasad tej sztuki. 

Kiedy byliśmy dzieć­mi, porusza­l­iśmy się w nat­u­ral­ny sposób. Jed­nak potem – w wyniku wychowa­nia, dos­tosowywa­nia się do społecznych oczeki­wań, sposobu życia, pow­tarza­nia tych samych akty­wnoś­ci – zastąpil­iśmy tę nat­u­ral­ność wsze­chobec­ną kon­trolą. W dodatku w naszym ciele pojaw­iły się napię­cia, a nasza świado­mość ciała jest bard­zo sła­ba. A jeśli chce­my uwol­nić ciało (co jest warunk­iem jego praw­idłowego funkcjonowa­nia), musimy umieć zobaczyć i odczuć, jak ono chce się poruszać. Do tego potrzeb­na jest po pier­wsze umiejęt­ność obserwacji, a po drugie – odpuszcze­nie. Tai Chi i Qigong to w dużej mierze nau­ka odpuszcza­nia, rezy­gnacji z nad­miernej kontroli.

Ale to nie wszys­tko – umiejęt­ność obserwacji bez zakłó­ca­nia tego, co się pojaw­ia w naszej świado­moś­ci pomoże nam we wszys­t­kich dziedz­i­nach życia. Pomoże nam radz­ić sobie ze stre­sem, natręt­ny­mi myśla­mi, trud­ny­mi emoc­ja­mi – bez tłu­mienia, blokowa­nia, wyp­iera­nia, lecz ze zrozu­mie­niem i akceptacją.

Ale to dalej nie wszys­tko. Tai Chi i Qigong to nie tylko relaks, rozluźnie­nie, bier­na obserwac­ja. To również nau­ka dzi­ała­nia, akty­wnoś­ci, roz­wo­ju, osią­ga­nia swoich celów.

Dlat­ego kiedy już bez więk­szego wysiłku zauważasz wraże­nia związane z ruchem, odd­echem, zmieni­a­jące się stany umysłu, możesz wyko­rzys­tać intencję, wiz­ual­iza­cję, wyobraźnię. Zobaczysz wtedy, jak świadome dzi­ałanie Two­jego umysłu wpły­wa na ciało, a także na sposób, w jaki odbierasz świat, na Two­je myśli, emoc­je, samopoczu­cie. Dzię­ki temu będziesz w stanie uwol­nić się od automaty­cznego reagowa­nia na to, czego doświad­cza­sz, zaczniesz panować nad swoim życiem. To bard­zo obsz­erny tem­at, będę go oczy­wiś­cie rozwi­jał i spróbu­ję Ci możli­wie konkret­nie wytłu­maczyć, jak moż­na te umiejęt­noś­ci zas­tosować w różnych obszarach życia.

Pamię­taj jed­nak, żeby się nie oszuki­wać. To samo, co napisałem na tem­at obserwacji ciała, dostrze­ga­nia tego, jak dzi­ała ono w nat­u­ral­ny sposób doty­czy również intencjon­al­nego dzi­ała­nia. Załóżmy, że uczysz się praw­idłowego odd­y­cha­nia i wyobrażasz sobie, że odd­ech dociera do Two­jego brzucha. Oczy­wiś­cie powi­etrze dociera tylko do płuc, ale w odpowiedzi na Two­ją intencję ciało reagu­je w określony sposób, przepona się obniża, brzuch się lekko uwy­puk­la. Inny przykład — kiedy wykonu­jesz sek­wencję Tai Chi, możesz sobie wyobraz­ić kulę w obszarze pod­brzusza – niech ona poruszy się pier­wsza, a za nią podąży ciało. Ale nie wymuszaj tego – posłuż się intencją, a potem obser­wuj, jak ciało reagu­je. Dokład­nie to samo doty­czy Twoich myśli, emocji i innych stanów umysłu. Jeśli będziesz sobie tylko wyobrażać, co się dzieje, umysł wygeneru­je na Two­je życze­nie wszys­tko, czego zaprag­niesz, a Ty pozosta­niesz w kręgu swoich wyobrażeń. Możesz się tak baw­ić przez całe życie, ale nie będzie to miało wpły­wu ani na Two­je zdrowie, ani na Two­je nastaw­ie­nie do świa­ta i zachowanie.

Tak więc prak­ty­ka Tai Chi (a także Qigong) ma wiele poziomów. Zależnie od tego, kim jesteś, w jakim momen­cie swo­jej dro­gi życiowej się zna­j­du­jesz, jakie są Two­je predys­pozy­c­je i potrze­by, weźmiesz z prak­ty­ki to, co najbardziej Ci się przy­da. Dlat­ego odpowiedź Chińczy­ka na pytanie Rober­ta Chuck­row – „Co może mi dać Tai Chi?” – była bard­zo słuszna…

Kil­ka razy pisałem w tym artykule jed­nocześnie o Tai Chi i Qigong. Wyglą­da więc na to, że jed­no ma z drugim wiele wspól­nego… Tak więc w kilku następ­nych artykułach opowiem Ci o tym, co to jest Qigong i jaki ma związek z Tai Chi.

Jeżeli podo­ba Ci się to, co piszę i uważasz, że moja pra­ca ma sens, to może postaw­isz mi kawę? To bard­zo łatwe, bez rejes­tracji, bez zobow­iązań. Będzie mi bard­zo miło, a w dodatku pomoże mi pub­likować więcej bezpłat­nych materiałów.

Postaw mi kawę

Poprzed­ni wpis

Następ­ny wpis

 

1
0
Chętnie poznam Twoje przemyślenia, skomentuj.x