Jedno i drugie. A właściwie – nie tylko sztuka walki, nie tylko ćwiczenia dla zdrowia. Dużo więcej.
Dr Yang Jwing-Ming w jednej ze swoich książek pisze, że w obecnych czasach około 70% ludzi praktykujących Tai Chi uprawia je dla zdrowia, 20% — jako sztukę walki, a pozostałe 10% — dla rozwoju duchowego.
Jednak wielu nauczycieli Tai Chi twierdzi, że bez znajomości bojowych zastosowań poszczególnych postaw nie będziemy w stanie w pełni zrozumieć Tai Chi ani też prawidłowo go praktykować. Mówią oni – bardzo zresztą słusznie – że ruch musi mieć sens, intencję. To prawda, bo w Tai Chi ciało i umysł są równie ważne.
Ale czy w takim razie ktoś, kto ćwiczy Tai Chi, żeby poprawić swoje zdrowie, zwiększyć sprawność, pozbyć się stresu, poczuć przypływ energii i radość życia uprawia jakieś niepełne Tai Chi? Czy to w ogóle jeszcze jest Tai Chi?
Kiedy jakiś czas temu zacząłem się publicznie wypowiadać na temat Tai Chi, Qigong, a także medytacji, rozwoju osobistego, buddyzmu i taoizmu postanowiłem nie wchodzić w polemiki. One nic nie dają – przede wszystkim czytelnikom czy słuchaczom takich dyskusji. Zamiast tego po prostu staram się przedstawiać to, czego się dowiedziałem, co jest zgodne z moją wiedzą i doświadczeniem, z szacunkiem dla cudzych poglądów, ale bez ukrywania tego, co myślę – a czytelnik niech sam sobie wyrobi zdanie.
W Internecie toczy się wiele dyskusji na ten i podobne tematy, co chwilę ktoś powołuje się na tradycję i twierdzi, ze to właśnie jego pogląd jest tym właściwym, najbardziej zgodnym z tradycyjną postacią sztuki Tai Chi (mówiąc o Tai Chi jako sztuce walki używa się zwykle określenia Tai Chi Chuan – albo Taijiquan w transkrypcji pinyin – o tych różnch sposobach zapisu będzie osobny artykuł).
W takim razie zobaczmy, co na ten temat mówi ktoś powszechnie uznawany za autorytet.
Chen Xin należał do rodziny Chen (która rozwinęła najstarszy ze stylów Tai Chi Chuan – styl Chen) i był sukcesorem tradycji tego klanu w 16 pokoleniu. Jego historia jest niezwykła – gdyby ktoś chciał się z nią bliżej zapoznać, niech zajrzy na stronę Jarka Szymańskiego „ChinaFromInside”.
Chen Xin zgodnie z wolą swojego ojca Chen Zhongshena poświęcił się pracy literackiej, nie miał więc tak doskonałych osiągnięć w sztukach walki jak jego brat Chen Yao, ale również praktykował od wczesnego dzieciństwa i posiadł głębokie zrozumienie tajników Tai Chi Chuan, a także źródeł Tai Chi w chińskiej kulturze i filozofii. W 1919 roku po 12 latach pracy ukończył dzieło pod tytułem „Ilustrowany Kanon Taijiquan Rodziny Chen”. Chen Xin nie miał dzieci, a kiedy umierał w 1929 roku, był tak biedny, że przez kilka lat trumna z jego ciałem pozostawała w jego domu, bo nie było komu zapłacić za pogrzeb. Dopiero po jakimś czasie kilku ludzi z Akademii Sztuk Walki, muzeum i państwowych archiwów prowincji Henan doceniło jego pracę, zebrało pieniądze na pogrzeb, a potem na wydanie książki, co stało się w 1933 roku. Potem książka ta została uznana za najważniejsze dzieło dotyczące Tai Chi Chuan i kamień milowy w rozwoju tej sztuki.
„Ilustrowany Kanon Taijiquan Rodziny Chen” ma ponad 700 stron i 400 ilustracji. Zawiera ogromną ilość informacji o postawach Tai Chi Chuan oraz o przepływie energii przez ciało w każdej z nich – ale nie tylko. Jest w niej również bardzo wiele informacji o podstawach chińskiej filozofii – wzajemnym oddziaływaniu i kombinacjach Yin i Yang, trigramach i heksagramach, Pięciu Przemianach, a także o kanałach i punktach akupunkturowych, przepływie energii przez ludzkie ciało w cyklach dobowym, miesięcznym i rocznym – a więc… nie tylko o sztuce walki.
A co pisze Chen Xin na temat Tai Chi jako sztuki walki, metody uzdrowienia ciała i umysłu i… czegoś więcej?
(Wszystkie cytaty podaję za angielskojęzycznym wydaniem książki Chen Xina z 2007 roku – wyd. I, INBI Matrix Pty Ltd, Australia, na angielski przełożył Alex Golstein, przekład cytatów na polski – Adam Trocki. Transkrypcja chińskich terminów zgodna z wersją angielską).
Przede wszystkim Chen Xin zaznacza, że Taijiquan jest głęboko zakorzenione w podstawach chińskiej filozofii i wizji świata. Chodzi tutaj o zasadę Taiji jako „Wielkiej Ostateczności” – zasadzie nieskończonych przemian nie tylko w człowieku, ale i w całym Wszechświecie. Przemian materii, energii, umysłu… wszystkiego.
„Pochodzenie nazwy Taiji dla tego szczególnego stylu sztuki walki ma swoje korzenie w starożytności i jest czymś, co praktykujący powinni poznać. Prawa Taiji zostały rozciągnięte na całą formę, łącznie z zasadami w górę i w dół, w lewo i w prawo, do przodu i do tyłu we wszystkich pozycjach czterech kończyn. Wszystkie obroty i złożone ruchy w tej sztuce ucieleśniają zasadę Taiji, z której wyprowadzono pełną listę terminów i znaczeń. Terminy te były powiązane z zasadami moralnymi, które były ściśle przestrzegane.
Problemy późniejszych generacji (wynikające z irracjonalności, nieostrożności, egoizmu i arogancji) nie mają żadnego związku z troskami starożytnych, którzy starali się jedynie zostać ekspertami w utrzymywaniu stanu „ani twardości, ani miękkości” (podążaniu drogą środka – przyp. Adam Trocki; taka interpretacja jest zgodna z innymi wypowiedziami Chen Xina). Starożytni wzorowali swoje życie na zasadach Taiji w celu pokonania przeszkód i trudów życia. Dlatego myślę, że tylko boska mądrość starożytnych mogła wynaleźć zasadę Taiji”. (str. 184 wyd. angielskiego)
„Sekret Taijiquan tkwi jednak w tym, że jego ruchy istnieją nie same dla siebie, ale są elementami starożytnego gobelinu myśli i świadomości, łącząc filozofię, uzdrawianie i walkę w jedną tkaninę. W ten sposób świadomość lub myśl dojrzewająca w głębi umysłu/serca osoby może znaleźć swój wyraz przy uzyciu rąk jako ostateczny wyraz idei. To, co jest nazywane „ekspresją czyjegoś umysłu” jest w rzeczywistości zaistnieniem (formy w) jego świadomości, sposobu myślenia. Jeśli sposób myślenia jest prawidłowy i pozytywny, to jego uzewnętrznienie (sposób wyrażenia) w pozycji rąk, a co za tym idzie i w ruchach ciała również będzie prawidłowy. Jeśli forma umysłu jest fałszywa i negatywna, pozycja dłoni będzie nierówna i zniekształcona.” (str. 193 wydania angielskiego)
(Komentarz AT: umysł/serce to nie po prostu serce i rozum, jak mógłby to interpretować człowiek Zachodu. To starożytny chiński termin Xin oznaczający duszę, gospodarza naszego ciała, zarządzającego naszymi organami, zmysłami, działaniami, aktywnością mentalną. Według starożytnych chińskich myślicieli siedzibą tego gospodarza jest serce. Zauważ, że to nie są dwa osobne terminy, lecz jeden. Bo dla Chińczyków to nie są dwie rzeczy, lecz jedna.)
Chen Xin wyraźnie wskazuje, że w Tai Chi chodzi o coś więcej, niż o umiejętność walki – natomiast traktuje sztukę walki jako użyteczną i wartościową drogę do osiągnięcia tego „czegoś więcej”:
„Choć najbardziej subtelne i szczegółowe zasady pozostają niewidoczne, wszystkie sytuacje pod niebem powracają do pierwotnego źródła Wszechświata bez względu na to, jak bardzo są złożone. To jest cudowna zasada Jedności. Pomimo ogromnych trudności w zrozumieniu dziedzictwa pochodzącego od starożytnych, późniejsze pokolenia obdarzyły ich głębokim autorytetem i szacunkiem za ujawnienie powrotnej drogi do pierwotnego źródła za pomocą nieustannych działań ciała, umysłu, losu i innych ludzkich zasobów (tego, co mamy do dyspozycji jako ludzka osoba – przyp. AT). Mówi się: „Umiejętność walki jest małą Drogą, podczas gdy Taiji jest wielką Drogą”. (Patrząc) z tej perspektywy oddani praktykujący prędzej czy później osiągną stan, w którym ich ruchy będą obszerne, oczy otwarte i uważne, a umysł opanowany i spokojny. Głęboka i sumienna kontemplacja (utrzymywana) przez pewien okres czasu uczyni praktykę sztuki walki pożyteczną dla ludzi. Jak moglibyśmy to lekceważyć?” (str. 185 wydania angielskiego)
Co z tego wszystkiego wynka?
- Zasada Taiji mówiąca o nieskończonych przemianach i ich współzależności dotyczy wszystkiego – ruchu Wszechświata, cykli życia w przyrodzie, zjawisk w ciele i umyśle człowieka.
- Zrozumienie tej zasady i zastosowanie jej pozwoli Ci „pokonać przeszkody i trudy życia” – w każdej jego dziedzinie: we własnym rozwoju, poprawie swojego zdrowia, kontaktach z otoczeniem, ochronie przed zagrożeniami, osiąganiu Twoich celów.
- Jednak chcąc nie tylko intelektualnie zrozumieć zasadę Taiji, ale ją urzeczywistnić, zastosować w życiu, musisz nadać jej materialny wyraz. Wtedy zobaczysz, jak to wszystko działa. A Chen Xin mówi, że sztuka walki – Taijiquan – bardzo dobrze się do tego nadaje. Dlaczego? Dlatego, że jest bliska życiu, jego wyzwaniom.
W Taijiquan postępujesz naprzód i cofasz się. Wykonujesz działanie, a potem rozluźniasz się – Yang i Yin następują jedno po drugim. Wysyłasz energię i przyjmujesz ją. Otwierasz się i zamykasz. Odczuwasz i rozumiesz siły, które na Ciebie działają – i wykorzystujesz je. Lekko, bez wysiłku, ze spokojnym umysłem.
W taki sam sposób możesz działać we wszystkich innych sytuacjach – w rozmowie, konflikcie, negocjacjach, sytuacji zagrożenia, realizując swoje cele, robiąc coś dla innych, a także – poprawiając swoje zdrowie i rozwijając możliwości umysłu.
A praktykując Taijiquan poznajesz taki sposób działania. Pojawiają się konkretne odczucia w Twoim ciele i umyśle – a to już jest coś rzeczywistego, nie tylko wyobrażenie. Zaczynasz również zauważać, jak te wszystkie Twoje odczucia płyną nieprzerwanie, przekształcają się jedno w drugie – i wtedy zaczynasz rozumieć, co mieli na myśli Chińczycy mówiąc o Qi, o przepływie energii. A patrzenie na życiowe sytuacje z punktu widzenia przepływu energii pozwoli Ci w nich zobaczyć o wiele więcej…
- Taki rodzaj treningu, praktyki jest łatwiejszy od prób bezpośredniej zmiany Twojego sposobu działania w sytuacjach codziennego życia. Bo tych sytuacji jest po prostu zbyt wiele, nie jesteś w stanie ich przewidzieć, a w dodatku reagujesz na nie nawykowo, automatycznie. A w trakcie praktyki możesz powtarzać, obserwować, rozwijać swoje umiejętności stopniowo, zgodnie z Twoimi możliwościami. Rozwija się Twoja świadomość, uważność, zdolność koncentracji.
A poza tym – praktyka uspokaja Cię, relaksuje, poprawia Twoje zdrowie i wzmacnia, dzięki czemu z czasem będzie Ci łatwiej podejmować poważniejsze wyzwania ze spokojnym umysłem, bez stresu. A w dodatku jest przyjemna – czujesz przypływ energii i chęci do życia, co wzmacnia Twoją motywację, pomaga Ci wytrwać w Twoich działaniach.
- Czy to jest jedyna droga praktyki, rozwoju? Nie, w żadnym razie! Może to być jakiś inny rodzaj aktywności – wszystko zależy od tego, kim jesteś. Jaki masz sposób myślenia, jakie predyspozycje i ograniczenia, w jakim miejscu Twojego życia się znajdujesz. A także od tego, czy widzisz w tej starożytnej chińskiej wizji świata coś wartościowego dla siebie, coś, co do Ciebie przemawia. Jeśli tak – spróbuj i zobacz, co z tego wyniknie.
A co wtedy, kiedy idea walki nie przemawia do Ciebie? Kiedy nie chcesz z nikim walczyć, chcesz po prostu poprawić swoje zdrowie, pozbyć się stresu i pośpiechu, lepiej radzić sobie z trudnościami życia? Kiedy nie chcesz uprawiać Taijiquan (Tai Chi Chuan), lecz po prostu Tai Chi?
Owszem, w Tai Chi intencja ruchu jest bardzo ważna. Wielu nauczycieli powie Ci, że jeśli nie znasz intencji ruchu, jego bojowego zastosowania, nie będziesz czuć jego sensu, nie wykonasz go właściwie, a energia nie popłynie.
A ja powiem tak: Pomyśl o tym szerszym sensie (o którym Chen Xin również mówi). Pomyśl o przepływie energii. Spróbuj poczuć, jak krąży ona w Twoim ciele, jak ją wysyłasz i przyjmujesz, jak nią kierujesz. Pomyśl o tym, że energia jest i w Tobie, i wokół Ciebie – jesteś zanurzona/zanurzony w oceanie energii. Poczuj to połączenie ze światem. I wtedy Twoje ruchy również będą miały sens.
Natomiast – dobrze jest wiedzieć również o bojowych zastosowaniach poszczególnych technik. Nie musisz się od razu nastawiać na ich wykorzystanie w trakcie ożywionej dyskusji lub w Urzędzie Skarbowym… 😊
Czy można więc ćwiczyć Tai Chi dla zdrowia? Oczywiście! Zobacz – Chen Xin, człowiek, który napisał tak ważną książkę o sztuce walki poświęcił znaczną jej część właśnie temu zagadnieniu. To „pokonywanie przeszkód i trudów życia”, o którym pisze obejmowało również dbanie o siebie, o swoje ciało i umysł, a także właściwe działanie w świecie. Jak moglibyśmy to robić, jak moglibyśmy pogłębiać zrozumienie zasad Taiji myśląc podczas praktyki jedynie o bojowych zastosowaniach poszczególnych ruchów, o pokonaniu przeciwnika?
Jeśli jesteś człowiekiem o zdroworozsądkowym nastawieniu, twardo stąpającym po ziemi, zauważ, że nie mówię tutaj o zadnych mistycznych sprawach, lecz o czymś bardzo konkretnym.
A jeśli niepokoi Cię sprawa energii i chcesz wiedzieć, o co właściwie tym Chińczykom chodziło, kiedy mówili o Qi – o tym również w najbliższym czasie napiszę! I wtedy zobaczymy, czy ma to dla Ciebie sens 😊
Jeśli natomiast interesuje Cię rozwój duchowy, a także sprawa moralności, bycia lepszym człowiekiem – to są bardzo ważne tematy i o nich również będzie mowa w kolejnych artykułach.
Ale być może nie interesują Cię te wszystkie filozoficzne rozważania. W następnym artykule spróbuję Ci więc opowiedzieć w prosty, praktyczny sposób, co może Ci dać praktyka Tai Chi – a także Qigong. Bo te dwie rzeczy – Tai Chi i Qigong – są ze sobą ściśle związane.
Jeżeli podoba Ci się to, co piszę i uważasz, że moja praca ma sens, to może postawisz mi kawę? To bardzo łatwe, bez rejestracji, bez zobowiązań. Będzie mi bardzo miło, a w dodatku pomoże mi publikować więcej bezpłatnych materiałów.
order weed online usa for quick secure shipping
Starożytna wiedza ludzi i rasy ludzi, udostępniona przez osobę kompetentną.
W świecie / poziomie fizycznym (najniższy poziom wibracji energii, najbardziej zagęszczona energia) na każdą żywą istotę oddziaływują 3 siły natury materialnej:
— dobroć;
— pasja;
— ignorancja (brak wiedzy).
Z kombinacji tych 3 sił mamy różne świadomości istoty żywej i jej działania.
Naturą świata dualnego są 2 bieguny przeciwstawne: natura boska (dobroć — konstruktywność i harmonia) i natura demoniczna (ignorancja i w wyniku tego — niszczenie wszystkiego).
Chciwość ma podłoże siły natury materialnej: pasja. Ale równocześnie pasja jest napędem do wszystkich działań w życiu — entuzjazm i determinacja.
😊
Konkretna wiedza, bardzo dobra.
☀️
Słusznie zauważono na tej stronie, że Lao Tse i Budda — pokazali działanie świata, a jacyś dziwni ludzie (lub kolaboranci sił ciemności) zrobili z tego tzw religię.
Dla mnie jest to absurd.
Jest spostrzeżenie na tej stronie, całkiem słuszne, że np teoria kwantowa ma funkcję zaciemniania wiedzy o świecie. Podobnie jest z teoria względności.
Te rzeczy są celowo wprowadzone od około 100 lat — i podobne rzeczy rzekomo naukowe, żeby ogłupiać ludzi. Bo to dobry interes i duże pieniądze oraz kontrola nad niewolnikami, którzy nawet nie zdają sobie z tego sprawy. Okupant dobrze wie, co robi od 200 lat.
Koniecznie trzeba używać swojego wzroku wewnętrznego, zamiast tylko oczu fizycznych. Wtenczas widać rzeczywistość, a nie tylko iluzję kłamstwa okupanta (również spoza tej planety) i zdrajców / kolaborantów.
Bardzo dziękuję za tak obszerne,ciekawe i dogłębnie przybliżenie tematu Tai Chi. Ćwiczę od ponad 3 miesięcy, po przeczytaniu 2 ostatnich artykułów zamieszczonych na stronie zaczynam rozumieć co dzieje się we mnie,z moją psychiką i wokół mnie.dziękuję