Na początek powiem Ci kil­ka słów o tym, jak postępowali w dawnych cza­sach chińs­cy lekarze. Za chwilę zobaczysz, że ma to ścisły związek z Qigong.

Bada­jąc pac­jen­ta lekarz intere­sował się właś­ci­wie wszys­tki­mi aspek­ta­mi jego życia: miejscem i warunk­a­mi zamieszka­nia, jego zaję­ci­a­mi, trybem życia, odży­wian­iem. Badanie również było wszech­stronne – lekarz badał puls jed­nocześnie w trzech miejs­cach na każdym nadgarstku, sprawdzał język, oczy, wygląd skóry, zapach odd­echu, postawę i sposób porusza­nia się. A jego zalece­nia mogł­by być bard­zo różne – zmi­ana diety, sposobu życia, ćwiczenia fizy­czne (i tu właśnie pojaw­ia się to, co obec­nie nazy­wamy Qigong), masaż, a dopiero w dal­szej kole­jnoś­ci i w miarę potrze­by bardziej radykalne kurac­je, na przykład leki ziołowe czy akupunktura.

Skąd się wzięła taka meto­da leczenia? Z chińskiej wiz­ji świa­ta, o której już wspom­i­nałem. Z przeko­na­nia o jed­noś­ci – ciała i umysłu, a także człowieka i jego otoczenia. Wszys­tko jest ze sobą połąc­zone, wpły­wa na siebie wza­jem­nie, tak więc wszys­tko to trze­ba wziąć pod uwagę, kiedy chce­my człowieka wyleczyć.

A co to znaczy wyleczyć? To znaczy – według starożyt­nych chińs­kich lekarzy —  przy­wró­cić har­monię w ciele, w umyśle, pomiędzy ciałem i umysłem, a także pomiędzy człowiekiem i jego otoczeniem

Ta har­mo­nia to nie jest jak­iś stan doskon­ałej równowa­gi, ide­al­nego spoko­ju. Życie to nieustan­ny ruch. Wszys­tko wpły­wa na siebie wza­jem­nie – poszczególne organy i układy naszego ciała, ciało i umysł, człowiek i jego otocze­nie. A jed­nocześnie wszys­tko to porusza się zgod­nie z prawa­mi natury.

Każdy orga­nizm, każ­da żywa isto­ta posi­a­da jak­iś opty­mal­ny stan, w którym funkcjonu­je najlepiej. A ponieważ odd­zi­ały­wa­nia otoczenia są bard­zo różnorodne, w orga­nizmie funkcjonu­je wiele mech­a­nizmów reg­u­lacji, które powodu­ją powrót do tego nat­u­ral­nego stanu, jeśli coś go zakłóci.

W fizjologii nazy­wamy to home­ostazą, ale ostat­nio w lit­er­aturze naukowej zaczy­na się pojaw­iać inne poję­cie – home­o­dy­nami­ka. Moim zdaniem to bard­zo słuszne pode­jś­cie, bo zwraca ono uwagę na fakt, że har­mo­nia w żywym orga­nizmie to har­mo­nia w dzi­ała­niu, a nie jak­iś stan równowa­gi w bezruchu. Zresztą cały świat wokół nas również jest w ciągłym ruchu…

Każdy z organów, układów i funkcji naszego ciała – płu­ca i  odd­y­chanie, serce i krąże­nie krwi, przemi­ana materii, układ odpornoś­ciowy i tak dalej – posi­a­da własne mech­a­nizmy samoreg­u­lacji. Jed­nak nie dzi­ała­ją one każdy z osob­na – wszys­tkie organy i układy są ze sobą pow­iązane i zależne od siebie nawza­jem.  Tak więc to har­moni­jne dzi­ałanie musi się prze­jaw­iać na różnch poziomach – poje­dynczych komórek, ich zespołów, organów, całego ciała – a także ciała i umysłu.

Starożyt­ni chińs­cy lekarze doskonale o tym wiedzieli. Dlat­ego badali zachowanie całego orga­niz­mu, dostrze­gali wza­jem­ną zależność poszczegól­nych organów (a także organów i stanów umysłu – na przykład emocji), badali wzorce przemian.

To bard­zo waż­na sprawa. Dlat­ego właśnie i diag­nozy, i zalece­nia chińs­kich lekarzy były wszech­stronne, kompleksowe.

Zachod­nie sposo­by leczenia pole­ga­ją zazwyczaj na rozwiązy­wa­niu konkret­nych prob­lemów: jeśli ner­ki są chore – leczymy ner­ki. Nier­az to wystar­czy, ale jeśli przy­czy­na choro­by jest głęb­sza albo leży gdzieś indziej, to prob­lem będzie powracał.

Nato­mi­ast założe­niem Qigong jest doprowadze­nie do har­moni­jnego dzi­ała­nia ciała i umysłu jako całoś­ci, co prowadzi nie tylko do poprawy zdrowia, ale także do roz­wo­ju, poprawy sprawnoś­ci, zwięk­szenia możli­woś­ci – w każdym aspekcie naszego życia.

A więc – na czym to pole­ga? Jak w takim razie dzi­ała prak­ty­ka Qigong?

Ćwiczenia Qigong upraw­iano w różnch celach – leczenia, odzyska­nia zdrowia po choro­bie, odmłodzenia i dłu­gowiecznoś­ci, zwięk­szenia możli­woś­ci ciała i umysłu (byli też tacy, którzy chcieli uzyskać różne nadzwycza­jne umiejęt­noś­ci), w treningu sztuk wal­ki, a także jako prak­ty­ki wspo­ma­ga­jące rozwój duchowy. Jest więc oczy­wiste, że te ćwiczenia musi­ały być bard­zo różnorodne.

Ale był jeszcze inny powód tej różnorod­noś­ci. Wynikał on właśnie z tego pod­sta­wowego przeko­na­nia o połącze­niu i współza­leżnoś­ci wszys­tkiego we Wszechświecie – w tym również różnych aspek­tów funkcjonowa­nia ludzkiej osoby.

Ciało i umysł dzi­ała­ją zawsze razem, stan umysłu wpły­wa na ciało i vice ver­sa. Dlat­ego na przykład jeśli pac­jent miał chorą wątrobę, chińs­ki lekarz intere­sował się możli­wy­mi zewnętrzny­mi przy­czy­na­mi choro­by – na przykład niewłaś­ci­wą dietą, otyłoś­cią i tak dalej. Wiedzi­ał jed­nak również, że określone emoc­je i stany umysłu (a w przy­pad­ku wątro­by jest to gniew, zaz­drość, frus­trac­ja, poczu­cie winy…) mają wpływ na stan tego organu. A z kolei jeśli wątro­ba jest osłabiona z powodu fizy­cznych przczyn, jesteśmy bardziej podat­ni i mniej odporni na tego rodza­ju emoc­je, sil­niej je odczuwamy i bardziej cier­pimy z ich powodu.

Tak więc zależnie od sytu­acji lecze­nie mogło pole­gać:
- Na fizy­cznym odd­zi­ały­wa­niu (zmi­an­ie diety, lekach ziołowych lub min­er­al­nych, akupunk­turze, a także na odpowied­nich ćwiczeni­ach),
- Na odd­zi­ały­wa­niu na stan umysłu (prak­ty­ki odd­e­chowe, medy­tac­ja,  nau­ka obser­wowa­nia emocji i panowa­nia nad nimi – bez ich tłu­mienia, lecz ze zrozu­mie­niem!)
- Lub też na jed­nym i drugim.

W ćwiczeni­ach Qigong są obec­ne wszys­tkie te ele­men­ty, wszys­tkie sposo­by odd­zi­ały­wa­nia na całość, którą jesteśmy. Jest w nich fizy­czny ruch, ale również świado­mość, umiejęt­ność obserwacji zjawisk bez podąża­nia za nimi, pra­ca wyobraźni, intenc­ja, medy­tac­ja. W różnych prak­tykach Qigong te ele­men­ty wys­tępu­ją w różnych pro­por­c­jach, ale zawsze wszys­tkie są obecne.

Ale jak to wszys­tko jest ze sobą pow­iązane? Jaki był ten sposób patrzenia na świat i człowieka, ta pod­sta­wowa kon­cepc­ja, kóra poz­woliła starożyt­nym chińskim myśli­cielom dos­rze­gać te współza­leżnoś­ci, wza­jemne odd­zi­ały­wanie, har­moni­jne współdzi­ałanie wszys­t­kich ele­men­tów Wszechświata?

Była to kon­cepc­ja Qi (Chi, czy­taj „Czi”) – czyn­nik czy też właś­ci­wość rzeczy­wis­toś­ci, która przede wszys­tkim powodu­je prze­jaw­ian­ie się mate­ri­al­nego świa­ta, ale jest również pier­wot­ną przy­czyną wszelkiego ruchu w tym świecie, a także pełni funkcję orga­nizu­jącą – spraw­ia, że świat dzi­ała jako całość, w spójny i har­moni­jny sposób.

A nazwę „Qigong” moż­na przetłu­maczyć jako „pra­ca z Qi”.  Jed­ną z trady­cyjnych nazw tych ćwiczeń było „Daoyin”, co w przy­bliże­niu oznacza „kierowanie energią przy uży­ciu mocy umysłu”.

Kiedy na Zachodzie mówimy o Qi, z braku lep­szego określe­nia uży­wamy słowa „ener­gia”.

W takim razie czym jest Qi? Jak się prze­jaw­ia? Jakie jest jej znacze­nie – w ćwiczeni­ach Qigong, a także w naszym życiu? O tym napiszę w następ­nym arykule.

Jeżeli podo­ba Ci się to, co piszę i uważasz, że moja pra­ca ma sens, to może postaw­isz mi kawę? To bard­zo łatwe, bez rejes­tracji, bez zobow­iązań. Będzie mi bard­zo miło, a w dodatku pomoże mi pub­likować więcej bezpłat­nych materiałów.

Postaw mi kawę

Poprzed­ni wpis

Następ­ny wpis

 

 

1
0
Chętnie poznam Twoje przemyślenia, skomentuj.x