Trudno jest wytłumaczyć współczesnemu człowiekowi na Zachodzie, co mieli na myśli starożytni chińscy myśliciele mówiąc o Qi. Jest tak z kilku powodów:
- Koncepcja Qi jest bardzo obszerna i głęboka – opisałem ją bardzo krótko w poprzednim artykule. Chińczycy jednak nie mieli osobnych słów dla określenia tego rodzaju abstrakcyjnych pojęć, opisywali je odwołując się się do elementów materialnego świata, a słowa miały kierować do bezpośredniego doświadczenia. Wynika to z natury chińskiego języka i tradycyjnego chińskiego sposobu myślenia. (Gdyby ktoś chciał lepiej poznać to fascynujące zagadnienie, powinien zainteresować się świetną książką profesora Hajime Nakamury „Systemy myślenia ludów Wschodu”).
Dlatego kiedy próbujemy przetłumaczyć chińskie znaki, otrzymujemy określenia, które nieraz wydają nam się poetyckie, ale zaskakująco trafne. Na przykład jeden z najstarszych znaków używanych dla określenia Qi miał formę trzech falistych linii, co oznaczało obłoki gromadzące się ponad wodą. Znak ten przekazywał ideę czegoś niematerialnego (niewidzialne opary), co porusza się, zagęszcza i znajduje swój materialny wyraz. Inny znak (do dziś używany) przedstawia opary unoszące się nad gotującym się ryżem. Mamy tu więc ideę ruchu, ale jednocześnie odżywianie, podtrzymywanie życia i transformację.
Tak więc badając starożytne chińskie pisma nie znajdziemy definicji Qi, kórą moglibyśmy porównać z jakimś zachodnim pojęciem. Zarówno taoistyczni, jak i buddyjscy myśliciele potrafili precyzyjnie opisywać różne zjawiska, stosować logikę, porównywać i rozróżniać rzeczy. Wiedzieli jednak, że każda nazwa jest czymś użytecznym, lecz ograniczonym. Dlatego używali nazw kierujących do bezpośredniego doświadczenia stojącej za nimi rzeczywistości.
- Różni ludzie różnie opisywali Qi zależnie od tego, czym się zajmowali. Opisany powyżej znak przedstawiający opary nad ryżem dobrze pasuje do sposobu, w jaki przejawia się Qi w przyrodzie i w ciele człowieka – jako podstawowy czynnik ruchu, przekształcenia, a jednocześnie coś, co odżywia, podtrzymuje życie. Tak więc powstał on prawdopodobnie pod wpływem ludzi zajmujących się chińską medycyną.
(O ewolucji znaku oznaczającego Qi ciekawie i sensownie pisze dr Jay Bulloch w tym artykule: What is Qi? — Jay Bulloch . Wymienia on również szereg znaczeń, jakie można przypisać słowu „Qi” – dawniejszych i współczesnych, a także pisze o znaczeniu Qi w chińskiej medycynie).
Ale na przykład jeden z najstarszych znaków oznaczających Qi powstał z połączenia dwóch znaków – „ogień” i „nic”. A więc – „brak ognia” (pisze o tym profesor Nan Huai Chin w swojej książce „Tao i Długowieczność”). Cóż to za historia? O co chodzi?
Tego znaku używali ludzie zajmujący się medytacją i dążący do oświecenia. Zauważyli oni, że kiedy w trakcie medytacji ciało i umysł się uspokoją, w dole ciała rodzi się siła, która podąża w górę (a potem z powrotem w dół) określonymi drogami i powoduje przekształcenia ciała i umysłu. Z bezruchu rodzi się ruch. To właśnie jest przykład przemian Yin i Yang.
Tak więc pisząc o Qi jedni podkreślali jakiś jej aspekt, a drudzy inny – zależnie od tego, czym się zajmowali. A jeśli chcemy lepiej zrozumieć, czym jest Qi, powinniśmy popatrzeć na te różne opisy z nieco większego dystansu i spróbować zobaczyć wspólną ideę.
- Jest jeszcze jeden powód, dla którego mówienie o Qi ludziom Zachodu jest trudne. Wiąże się on ze współczesną popkulturą, w tym z ruchem New Age, który oferuje nam atrakcyjny, kolorowy, lecz bardzo uproszczony obraz świata. Można w nim znaleźć zarówno wartościowe informacje, jak i błędne interpretacje, przeinaczenia, a także zwykłe fantazje. Ważną częścią New Age jest fascynacja wiedzą Wschodu, a także oczywiście energia. Na tej podstawie wiele osób może sobie wyobrażać, że Qi to jakaś tajemnicza, ulotna substancja, kóra przepływa przez ciało człowieka (a także jest obecna w jego otoczeniu) i powoduje różne niezwykłe skutki. Co więcej – Chińczycy rzeczywiście mówili o przepływie Qi. Ale to nie jest tak…
A więc – jak to jest z Qi?
W poprzednim artykule napisałem, że Qi oznaczało dla Chińczyków podstawową siłę, dzięki kórej pojawia się cały świat. A wszystko, co się pojawia, porusza się, nieustannie się zmienia. To właśnie jest działanie Qi.
Wszystko, co bada zachodnia nauka – zjawiska mechaniczne, elekromagnetyczne, przemiany chemiczne, ruch atomów – nie byłoby dla taoisty niczym dziwnym. Powiedziałby on, że to są po prostu przejawy Qi.
Tyle tylko, że Chińczycy patrzyli na świat w inny sposób. Nie starali się zrozumieć świata dzieląc go na coraz mniejsze części, lecz obserwowali procesy zachodzące w przyrodzie – w tym również w ciele i umyśle człowieka – i starali się znaleźć ich wspólne cechy, zrozumieć, jak zachodzą przemiany. Stąd wynikła koncepcja Yin i Yang, a także cyklu Pięciu Przemian.
Gdybyśmy chcieli porównać zachodnie i wschodnie podejście do sprawy funkcjonowania ludzkiego organizmu, możemy rozważyć nastepujący przykład podany przez dra Daniela Keowna w jego niezwykle ciekawej książce „Iskra w maszynie”:
- Serce składa się z wielu różnych rodzajów komórek. Jego funkcjonowanie wynika z szeregu reakcji chemicznych, a jednocześnie pojawiają się w nim impulsy elektryczne.
- Tak zwane komórki rozrusznikowe wytwarzają impuls zapoczątkowujący skurcz;
- Kolejne komórki przenoszą ten impuls do innych obszarów serca.
- Impuls elektryczny dociera do komórek mięśniowych i strun ścięgnistych, komory serca kurczą się, zastawki się zamykają i otwierają.
- Co więcej – wszystko to odbywa się w określonej kolejności. W sercu istnieją elementy sterujące, na przykład komórki małego rejonu serca zwanego węzłem av opóźniają przekazywanie impulsu elektrycznego tak, aby przedsionki mogły się najpierw opróżnić.
Cały ten złożony system działa nieustannie w ciągu naszego życia, sekunda po sekundzie. Serce działa jako całość. Działa w pewien określony sposób i ten szczególny sposób działania nazywamy funkcją narządu. Ta właśnie funkcja narządu była przedmiotem zainteresowania Chińczyków. Mówiąc o sercu mieli na myśli nie tylko jego fizyczną formę, ale także funkcję. Dla nich była to jedność.
Tak więc my znamy mnóstwo szczegółów dotyczących działania serca (i jest to bardzo użyteczne), a chińscy lekarze i uczeni patrzyli bardziej ogólnie. A dzięki temu widzieli wiele rzeczy, kóre nam umykają, bo jest wiele zjawisk, które pojawiają się dopiero wtedy, gdy patrzymy na działanie systemu jako całości.
A co widzieli? Na przykład powiązania pomiędzy narządami; badali, w jaki sposób stan jednego narządu wplywa na inne; jak różne emocje i inne stany umysłu są powiązane ze stanem ciała. I jeszcze wiele innych związków, w tym również – że warunkiem zdrowia jest swobodny przepływ energii przez ciało, że energię należy chronić i gromadzić, a niewłaściwy tryb życia, stresy, napięcia, nadmiar bodźców powodują jej utratę.
Zobaczyli także ważną rzecz – że kluczem do zdrowia (a także do skutecznego działania w życiu) jest naturalność. Patrząc na wszelkie zjawiska jak na przejaw energii byli w stanie zrozumieć działające siły – w przyrodzie, pomiędzy ludźmi i w sobie samych. Wiedzieli, że wszystko zmienia się zgodnie z prawami natury. I zamiast manipulować tymi siłami starali się je obserwować i wykorzystywać dla swoich celów.
Dlatego na przykład Tai Chi składa się z najbardziej naturalnych ruchów zgodnych z budową i możliwościami naszego ciała. Nie używamy większej ilości siły, niż to jest potrzebne, nie stosujemy nadmiernej kontroli. A wtedy wiele rzeczy dzieje się jakby samo z siebie. I w sztuce walki, i w praktyce dla zdrowia, i w medytacji, i w życiu. Ma to związek z zasadą Wu Wei – działania bez działania, o której też kiedyś opowiem.
Jestem głęboko przekonany, że te idee nie muszą być dla nas czymś obcym, egzotycznym. To są głębokie ludzkie sprawy, które przekraczają granice kultur.
Jeżeli podoba Ci się to, co piszę i uważasz, że moja praca ma sens, to może postawisz mi kawę? To bardzo łatwe, bez rejestracji, bez zobowiązań. Będzie mi bardzo miło, a w dodatku pomoże mi publikować więcej bezpłatnych materiałów.