Historia Tai Chi jest fascynująca i z pewnością będę o niej jeszcze wiele razy opowiadał. Jest w niej zapewne więcej legend i mitów, niż konkretnych faktów, ale te niezwykłe opowieści również mają wielką wartość.
Pozwalają nam one po pierwsze lepiej zapoznać się ze starożytną chińską wizją świata i człowieka, z charakterem chińskiej kultury i chińskiego sposobu myślenia.
Po drugie – te podania i legendy nieraz lepiej przekazują istotne idee i poglądy wielkich mistrzów i wybitnych myślicieli, niż suche fakty historyczne.
A wreszcie po trzecie – kierują nas one ku własnemu doświadczeniu. Kiedy rozpoczniemy już praktykę Tai Chi oraz Qigong i kiedy będziemy się w nią coraz bardziej zagłębiać, stopniowo będziemy coraz lepiej odczuwać i rozumieć, co mieli na myśli starożytni mówiąc o nieskończonych przemianach Yin i Yang, o jedności Wszechświata, o dążeniu do harmonii ciała i umysłu, uzdrowieniu, odmłodzeniu, długowieczności, wreszcie o rozwoju duchowym… Własne doświadczenie jest kluczową rzeczą w naszym rozwoju, ponieważ nie wszystkie głębokie prawdy i ukryte znaczenia da się przekazać słowami.
Praktykując przekonamy się również, że to, co najcudowniejsze i najbardziej niezwykłe – i w nas samych, i w otaczającym nas świecie – jest w gruncie rzeczy bardzo naturalne i proste. Nie magia, nie tajemne metody czy nadnaturalne umiejętności, które nas często fascynują. Prawdziwy świat jest duzo bardziej fascynujący 😊
A Tai Chi jest właśnie takie. Jego zasady wynikają z najbardziej naturalnych ruchów i właściwości naszego ciała, a także z podstawowych cech i zdolności naszego umysłu.
Czym więc jest Tai Chi?
Tai Chi powstało jako sztuka walki. Jedna z opowieści mówi, że w dawnych czasach praktyka sztuk walki polegała na doskonaleniu siły, szybkości i techniki (zupełnie tak samo, jak u nas na Zachodzie). Ale najwięksi mistrzowie po wielu latach treningu zaczynali rozumieć, że mogą osiągnąć te same, a nawet dużo lepsze efekty dużo mniejszym wysiłkiem. Potrzebna jest do tego świadomość, znajomość własnego ciała, odpowiednie kierowanie mocą umysłu, a także – rozwijanie energii wewnętrznej, którą Chińczycy nazywali Qi (czyt. Czi). Ich ciało mogło się rozluźnić, ruchy stawały się lekkie, swobodne, a zamiast fizycznej siły rozwijali siłę wewnętrzną. Nazywano to drogą od twardego do miękkiego.
W efekcie zaczęto rozwijać tak zwane wewnętrzne sztuki walki (spośród których najbardziej znane to właśnie Tai Chi Chuan, a także Baguazhang oraz Xingyi), w których rozpoczynano trening od lekkiego, powolnego ruchu, rozwoju świadomości ciała, technik oddechowych, koncentracji, kierowania uwagą, intencją i energią. Dopiero potem rozwijano siłę, szybkość i bojowe zastosowania – ale wszystkie te umiejętności miały już zupełnie inną podstawę. To była droga od miękkiego do twardego. Dłuższa, trudniejsza, ale bardziej skuteczna – a ponadto okazało się, że właśnie ten sposób treningu jest niezmiernie korzystny dla zdrowia i pozwala zachować sprawność nawet w bardzo podeszłym wieku.
A w tej chwili zarówno w Chinach, jak i na Zachodzie większość uprawiających Tai Chi praktykuje właśnie dla poprawy zdrowia, relaksu, pozbycia się stresu, zachowania sprawności, dla osiągnięcia pogody ducha i radości życia.
Na czym więc polega Tai Chi?
Jeśli czytasz ten artykuł, to oznacza, że interesujesz się Tai Chi i zapewne widziałaś / widziałeś na Youtube lub na stronach różnych szkół filmy z demonstracjami sekwencji Tai Chi. Taka sekwencja to po polsku forma (taka nazwa się utarła), po angielsku routine i jest to coś takiego, jak kata w japońskich sztukach walki: sekwencja ruchów demonstrująca podstawowe techniki danego stylu – jego istotę – ułożona w logicznym i pięknym porządku.
Tradycyjne formy Tai Chi są dość długie – na przykład klasyczna forma stylu Yang (to ten, którego uczę) zawiera 108 albo 103 ruchy. Z biegiem czasu — już współcześnie – stworzono skrócone formy – 10, 24, 42 ruchów. Są też formy zawierające elementy kilku stylów – na przykład popularna forma 48 ruchów. Stworzono je dla ułatwienia nauki początkującym, popularyzacji sztuki Tai Chi, a także dla potrzeb zawodów (to pomysł rodem z komunistycznych Chin – niezbyt trafny, bo Tai Chi nie powinno w sobie zawierać elementu rywalizacji, ale przyczyniający się do popularyzacji tej sztuki).
Ale Tai Chi to nie tylko forma. To także praktyka poszczególnych ruchów, a także trening z partnerem w formie sparringu lub tak zwanych Pchających Dłoni (bardzo ciekawa rzecz, napiszę o niej osobno). Kiedy praktykujemy Tai Chi dla zdrowia, robimy to na ogół sami, ale wtedy też nie ograniczamy się do formy – doskonalimy poszczególne ruchy, wykonujemy także szereg różnych ćwiczeń wspomagających naukę Tai Chi i zrozumienie jego zasad. Jest to tak zwany Tai Chi Qigong.
A kiedy już opanujemy podstawy tej pięknej sztuki, możemy zacząć łączyć poszczególne techniki w inny sposób, niż w formie. Uzyskujemy swobodę i wtedy nasza praktyka osiąga jeszcze głębszy poziom.
Poza tym – Tai Chi to nie tylko ruch. To także świadomość, oddech, intencja, poczucie sensu tego, co robimy… a także – co bardzo ważne – kierowanie przepływem energii nazywanej przez Chińczyków Qi (Chi, czyt. Czi). Najpierw oczywiście uczymy się ją odczuwać, rozumieć – a dopiero potem możemy nad nią panować i wykorzystywać ją.
Ale jak się tego uczymy? Od czego zaczynamy?
W wielu szkołach Tai Chi rozpoczynamy od nauki poszczególnych ruchów – i na początku wykonujemy je w dość mechaniczny sposób. Uczymy się, jak stawiać kroki, jak ustawiać ręce… To jest w porządku, bo jeśli mamy się skupić na różnych aspektach ruchu, zrozumieć jego znaczenie, jego istotę, to powinniśmy go najpierw zapamiętać. Ale już na samym początku powinniśmy się zapoznać z podstawowymi zasadami.
A te zasady w gruncie rzeczy są bardzo proste – tylko zazwyczaj jest nam trudno się na nie przestawić. Dlaczego? Bo przez całe życie poruszamy się w bardzo sztywny i ograniczony sposób. Jako dzieci poruszaliśmy się swobodnie, w naturalny sposób, ale potem stopniowo traciliśmy tę naturalność. Nasze wychowanie, dorastanie, wejście w świat dorosłych to w coraz większym stopniu ograniczanie i kontrolowanie. Naszego zachowania, a także naszego ruchu.
A Tai Chi to nie nauka nowych, skomplikowanych sposobów poruszania się. To przede wszystkim nauka odpuszczania tej wszechobecnej kontroli. Obserwacji tego, jaki ruch jest naturalny dla ciała i podążania za nim.
Jakie są więc te zasady ruchu w Tai Chi? Co sprawia, że na tych filmach na Youtube widzimy ludzi poruszających się powoli, ale lekko, swobodnie, z gracją?
- Kiedy rozpoczynamy ruch Tai Chi, jesteśmy rozluźnieni – ale nie bezwładni. Rozluźnieni, swobodni, ale przytomni, czujni. Jesteśmy świadomi siebie i naszego otoczenia. Tai Chi to doskonały sposób rozwijania świadomości ciała, równowagi, koordynacji ruchów.
- W trakcie praktyki nieustannie się obracamy, przenosimy ciężar z jednej stopy na drugą. Poruszamy się powoli, bez pośpiechu, ale lekko i płynnie. Jest taki rodzaj Qigong, który nosi nazwę Chan Ssi Gong – Qigong Jedwabnego Kokonu (po angielsku Silk Reeling – Nawijanie Jedwabiu). Oczywiście napiszę o nim osobno. Pochodzi on ze stylu Tai Chi Chen, ale stanowi podstawę dla wszystkich rodzajów Tai Chi. Nasz ruch w tej praktyce jest jak wyciąganie jedwabnej nici z kokonu i nawijanie jej na szpulkę. Ruch musi być lekki, ale ciągły, gładki – nie za szybki, bo nić się zerwie, nie za wolny, bo się splącze. Płynny przepływ ruchu, oddechu, energii…
- Każdy ruch rozpoczyna się w naszym centrum, które Chińczycy nazywają Dantian – jest to obszar podbrzusza, bioder i krzyża. Jest to nasz środek ciężkości, a także – zgodnie z taoistyczną teorią przepływu energii w ciele człowieka – jej główny zbiornik, magazyn.
W ślad za biodrami porusza się talia, barki, a dopiero za nimi podążają ręce i dłonie.
- Jak z tego widać, w każdym ruchu porusza się całe nasze ciało – i to jest kolejna zasada Tai Chi. To właśnie sprawia, że ruch w Tai Chi wygląda tak pięknie, lekko, elegancko. Najpierw porusza się centrum, a cała reszta podąża za nim.
A ponieważ poruszamy się wolno, jesteśmy tego świadomi – i stopniowo zauważamy coraz bardziej i bardziej subtelne wrażenia – i w ciele, i w umyśle.
- Kiedy wykonujemy sekwencję Tai Chi, nasze ręce poruszają się po kołach. Często przyjmujemy taką pozycję, jakbyśmy trzymali w rękach kulę. Kiedy nasza dłoń jest w górze, za chwilę będzie w dole – i na odwrót. Podobnie co chwilę następują fazy akcji (na przykład pchania, ciągnięcia, blokowania, uderzenia) i rozluźnienia. Przenosimy nasz ciężar raz na jedną nogę, raz na drugą. Raz jedna dłoń jest aktywna, raz druga. Tę obciążoną nogę lub aktywną dłoń Chińczycy nazywają pełną, a drugą pustą. Tak więc w ruchu Tai Chi mamy nieustanne przemiany – ruch w górę i w dół, w prawo i w lewo, do przodu i do tyłu, aktywne i pasywne, pełne i puste… Yang i Yin.
I stąd właśnie bierze się nazwa Tai Chi (Taiji wg współczesnej transliteracji pinyin).
Tai Chi tłumaczy się często jako „Wielka Ostateczność” – ciągłe przemiany pomiędzy Niebem a Ziemią (stąd też wzięła się nazwa mojej strony www 😊). Niebo to prawa natury, Ziemia to materia, podstawa życia. A pomiedzy nimi jest poziom Człowieka – życie i jego nieskończone przemiany.
Nazwa Tai Chi jest starsza od samej sztuki i bardziej ogólna, wyrastająca z podstaw chińskiej filozofii, wizji świata. Najstarsze znaczenie tego terminu to kalenica, najwyższa belka w dachu, która łączy dwie jego strony – słoneczną i zacienioną. A więc – nie walka przeciwieństw, jak w naszej kulturze, lecz współzależność, połączenie, wpółdziałanie.
Czy to jest łatwe? Tak! To znaczy – zacząć jest bardzo łatwo, ale potem możesz zgłębiać tę piękną sztukę przez całe życie i ciągle będzie coś nowego do odkrycia.
Sztukę. Bo to jest sztuka. Nie zwykła umiejętność.
Ten artykuł to oczywiście tylko kilka wstępnych uwag, będę dokładniej opowiadał o wszystkich tych rzeczach, które tutaj tylko leko poruszyłem 😊
Jeżeli podoba Ci się to, co piszę i uważasz, że moja praca ma sens, to może postawisz mi kawę? To bardzo łatwe, bez rejestracji, bez zobowiązań. Będzie mi bardzo miło, a w dodatku pomoże mi publikować więcej bezpłatnych materiałów.