Więk­szość ludzi, którzy przy­chodzą na moje zaję­cia prag­nie przede wszys­tkim relak­su, uspoko­je­nia, wytchnienia.

Nasze życie jest pełne poś­piechu, spraw do załatwienia, prob­lemów do rozwiąza­nia, związanych z tym stresów, a także trud­noś­ci w porozu­mie­niu się z bliski­mi i mniej bliski­mi osoba­mi. Dlat­ego najczęś­ciej marzymy o odpoczynku i oder­wa­niu się – choć na chwilę – od codzi­en­nych spraw. Ale jed­nocześnie chcielibyśmy być akty­wni, mieć siłę i chęć do dzi­ała­nia, cieszyć się życiem.

Tak więc i jed­no, i drugie jest nam potrzeb­ne – i odpoczynek, i dzi­ałanie. Równowa­ga. A równowa­ga pole­ga na tym, że jesteśmy zdol­ni i do jed­nego, i do drugiego i korzys­tamy z każdej z tych rzeczy wtedy, gdy jest nam to potrzeb­ne. Wszys­tko w świecie ma swój włas­ny rytm – i my oczy­wiś­cie też.

Taoiś­ci wiele mówili na tem­at równowa­gi w świecie i w życiu. Zdawali sobie sprawę z tego, że w świecie dzi­ała­ją prze­ci­w­stawne siły – stąd wzięła się kon­cepc­ja Yin i Yang. Wiedzieli również, że te siły są ze sobą ściśle związane, że jed­na bez drugiej nie może ist­nieć i że właśnie ich wza­jemne odd­zi­ały­wanie powodu­je wieczny ruch, wieczną zmi­anę i w kon­sek­wencji – życie.

Powiedzieli na ten tem­at wiele mądrych rzeczy, a jed­ną z nich jest kon­cepc­ja Kan i Li – Wody i Ognia.

To bard­zo głębo­ka i rozległa teo­ria, (ist­nieją prak­ty­ki równoważe­nia Kan i Li – ich też się uczymy na naszych kur­sach), ale dla naszych potrzeb zobaczmy, jak się ona odnosi do naszego umysłu.

Taoiś­ci mówili o dwóch rodza­jach umysłu:
- Umysł emocjon­al­ny (ognisty), który popy­cha nas do dzi­ała­nia, ekspan­sji, powodu­je przemi­any, daje także radość, ale nier­az porusza się chao­ty­cznie i trud­no go kon­trolować;
- Mądry umysł (wod­ny), który jest spoko­jny, poma­ga nam rozpoz­nać sytu­ację, for­mułować zami­ary, dzi­ałać kon­sek­went­nie.
Woda jest łagod­na, dos­tosowu­je się do miejs­ca, w którym się zna­j­du­je, ale odpowied­nio skierowana ma wielką siłę.
Do dzi­ała­nia potrzeb­ny jest ogień, ale to właśnie woda powodu­je, że może­my doprowadz­ić nasze zada­nia do koń­ca i osiągnąć pożą­dany skutek.
Tak więc i jed­no, i drugie jest potrzebne.

Świat jest dużo więk­szy, bardziej złożony i piękniejszy, niż sobie wyobrażamy. Dokład­nie to samo doty­czy nas samych, naszego ciała i umysłu.
Dzię­ki temu może­my być cza­sem akty­wni, a cza­sem bierni. Cza­sem dawać, a cza­sem przyj­mować. Odczuwać wszys­tkie emoc­je, cza­sem radosne, a cza­sem smutne. Bo one wszys­tkie są potrzeb­ne.
A jed­nocześnie być w tym wszys­tkim świadomym i swo­bod­nym. Nie dać się uwiązać i skrępować przez żad­ną z tych rzeczy. Bo życie to jest wieczny ruch, wiecz­na zmi­ana.
A naj­ciekawsze jest to, że kiedy rzeczy­wiś­cie się uwol­nimy od tego co nas krępu­je i ogranicza, zobaczymy, że najwięk­szą radość daje nam sam fakt życia. Każ­da inna rzecz, każde osiąg­nię­cie jest względne i chwilowe.

Ale to uwol­nie­nie nie nastąpi w jed­nej chwili. Kiedy chce­my coś zmienić w naszym życiu, napo­tykamy na kil­ka przeszkód:

- Pier­wsza z nich pole­ga na tym, że przez zde­cy­dowaną więk­szość cza­su reagu­je­my automaty­cznie na wszys­tko, co do nas dociera.
Powodów jest wiele – nasze wcześniejsze doświad­czenia, wspom­nienia, traumy, urazy, nawy­ki wynika­jące z naszego środowiska i try­bu życia, a także głęb­sze psy­cho­log­iczne mech­a­nizmy.
W dodatku te nasze nawykowe reakc­je wiążą się ściśle z emoc­ja­mi. One również pow­sta­ją automaty­cznie, a kiedy próbu­je­my je kon­trolować, nic dobrego z tego nie wynika.

- Ten nasz automaty­czny sposób dzi­ała­nia i reagowa­nia na zewnętrzne i wewnętrzne zjawiska powodu­je również, że nie widz­imy wszys­tkiego. Nasz obraz świa­ta skła­da się z tego, czego unikamy i tego, czego prag­niemy. Reagu­je­my na to, na co jesteśmy wyczu­leni, innych rzeczy nie widz­imy.
Braku­je nam dys­tan­su, spo­jrzenia na wszys­tko z więk­szej odległoś­ci. Nie po to, żeby się odciąć od naszych odczuć, ale po to, żeby szerzej i wyraźniej widzieć. Bo dopiero rozpoz­nanie sytu­acji poz­woli nam pod­jąć jakieś sen­sowne działanie.

- Ale rozpoz­nanie sytu­acji wyma­ga również umiejęt­noś­ci skupi­enia uwa­gi na sytu­acji, zjawisku czy zada­niu do wyko­na­nia. Dobrze jest umieć się na czymś skon­cen­trować.
A z tą kon­cen­tracją jest u nas kiep­sko. Głów­na przy­czy­na jest taka, że nasza uwa­ga nieustan­nie przenosi się z jed­nej rzeczy na drugą. Jest to potrzeb­ne, bo zawsze widz­imy tylko jak­iś frag­ment rzeczy­wis­toś­ci, a dzię­ki temu przenosze­niu uwa­gi może­my więcej zauważyć.
Ale jeśli nad tym nie panu­je­my, to wkra­da się chaos. Nasz umysł nieustan­nie przeskaku­je z jed­nej rzeczy na drugą. Dlat­ego starożyt­ni nauczy­ciele w Indi­ach i Chi­nach porówny­wali nasz umysł do skaczącej małpy i mówili, że aby uspokoić umysł i zacząć w pełni korzys­tać z jego możli­woś­ci, trze­ba te małpę uwiązać.

Jeżeli chce­my wykon­ać jakiekol­wiek świadome, celowe, uporząd­kowane dzi­ałanie, trze­ba umieć się na nim skupić. Dlat­ego umiejęt­ność kon­cen­tracji jest dla nas niezbęd­na. A najlepiej by było, żeby moż­na było się jej nauczyć w jak­iś łatwy sposób…

- Do tego wszys­tkiego braku­je nam cier­pli­woś­ci. Po pier­wsze częs­to jesteśmy zmęczeni i rozproszeni, a po drugie cała nasza cywiliza­c­ja przyzwycza­ja nas do zaspoka­ja­nia naszych potrzeb jak najszy­b­ciej i przy jak najm­niejszym nakładzie wysiłku. Wystar­czy zakupić jak­iś towar, usługę lub zas­tosować jakąś metodę – i już sprawa jest załatwiona.
Nieste­ty w przy­pad­ku naszego ciała i umysłu to tak nie dzi­ała. Jeśli chce­my cokol­wiek zmienić – popraw­ić nasze zdrowie, pozbyć się stresów, zmienić sposób życia i nastaw­ie­nie do świa­ta, musimy postępować stop­niowo. Każ­da taka zmi­ana to pro­ces, który wyma­ga i cza­su, i kon­sek­went­nego dzi­ała­nia. Chińczy­cy nazy­wali to Kung Fu – pra­ca i czas. Odnosili to określe­nie nie tylko do nau­ki sztuk wal­ki, ale także do każdego dzi­ała­nia, które wykonu­je­my z zaan­gażowaniem i które doprowadza nas do mis­tr­zost­wa w jakiejś dziedzinie. Opanowanie każdej sztu­ki wyma­ga też cza­su – bo mis­tr­zost­wa nie moż­na osiągnąć za pomocą trików, tajem­nych metod czy dróg na skró­ty – a my mówimy tutaj o najtrud­niejszej ze sztuk, o sztuce życia.

Tak więc chcąc popraw­ić nasze życie, zacząć z niego korzys­tać i cieszyć się nim musimy pokon­ać te przeszkody.
- Zdać sobie sprawę z tego, co robimy automaty­cznie i zacząć dzi­ałać świadomie;
- Spo­jrzeć na siebie i świat spoko­jnie, z dys­tan­su, spróbować rozpoz­nać naszą sytu­ację, patrzeć szerzej i więcej widzieć;
- Nauczyć się kon­cen­tracji i cierpliwości.

To właśnie jest dro­ga do równowa­gi w życiu.

A jak może nam w tym pomóc Qigong i Tai Chi? O tym opowiadam w kole­jnych artykułach.

A czy wiesz, co jeszcze będzie dla Ciebie wielką pomocą na Two­jej drodze? Uśmiech!
Wiem – kiedy czu­jesz zmęcze­nie, wypale­nie, stres, być może jesteś w depresji, kiedy cią­gle musisz wal­czyć o przetr­wanie – może to być trudne. Możesz uznać, że to bez sen­su. Ale właśnie wtedy, kiedy – jak napisałem przed chwilą – popa­trzysz na świat i siebie spoko­jniej, z dys­tansem, będzie Ci znacznie łatwiej się uśmiech­nąć. A być może ten uśmiech sam się pojawi…
Uśmiech – a także poczu­cie humoru – to ogrom­na siła. Ist­nieje starożyt­na taoisty­cz­na prak­ty­ka Wewnętrznego Uśmiechu, wspom­ni­ałem już o niej w moim pier­wszym artykule o roz­wo­ju oso­bistym. W kole­jnych artykułach będę o niej jeszcze pisał. Napiszę też o tym, jak sobie poradz­iłem w cza­sie, kiedy było mi ciężko i trud­no mi było się uśmiechnąć…

Jeśli udało Ci się dotrzeć aż do tego miejs­ca, grat­u­lu­ję! To oznacza, że naprawdę chcesz coś zro­bic ze swoim życiem. W takim razie czy­taj dalej…

Jeżeli podo­ba Ci się to, co piszę i uważasz, że moja pra­ca ma sens, to może postaw­isz mi kawę? To bard­zo łatwe, bez rejes­tracji, bez zobow­iązań. Będzie mi bard­zo miło, a w dodatku pomoże mi pub­likować więcej bezpłat­nych materiałów.

Postaw mi kawę

Poprzed­ni wpis

Następ­ny wpis

0
Chętnie poznam Twoje przemyślenia, skomentuj.x