Kiedy już pamiętamy fizyczny ruch, spróbujmy zwrócić na niego uwagę, podążyć za nim.
Kiedy poruszasz się bez pośpiechu (ale też nie starając się poruszać jak najwolniej) i robisz to swobodnie, dzieją się dwie rzeczy:
- Twoja uwaga sama kieruje się na to, co robisz, nie musisz się o to specjalnie starać. Jeśli to, co właśnie robisz sprawia Ci przyjemność, tym lepiej. Oczywiście ta uwaga jest raz bardziej klarowna, a raz mniej – ale nie szkodzi!
I wtedy natłok myśli i wrażeń w Twoim umyśle powoli się uspokaja, robi się w nim więcej miejsca, więcej przestrzeni, a Ty po pierwsze odpoczywasz, a po drugie możesz wyraźniej zobaczyć to, co się dzieje właśnie w tej chwili.
I kiedy jednak pojawi się jakaś natrętna myśl (na przykład o tym, co musisz załatwić, jak już skończysz trening), wystarczy łagodnie przenieść uwagę z powrotem na ruch.
- A kiedy już się uspokajasz, wyraźniej widzisz i odczuwasz to, co się dzieje, obserwuj to. Zobaczysz, że i Twoje ciało, i umysł mają swój własny rytm. A właściwie wiele rytmów.
Jest rytm oddechu, rytm Twojego serca, tempo, w jakim pojawiają się myśli i wrażenia, jak się zmieniają i potem znikają. Czas, którego potrzebujesz na zauważenie jakiegoś odczucia i utrzymanie na nim uwagi, albo na wyobrażenie sobie czegoś.
I teraz spróbuj odczuć te wszystkie rytmy, nie staraj się zmieniać ich na siłę. Zamiast tego postaraj się, aby Twój ruch dopasował się do nich, aby to wszystko połączyło się – tak, jak poszczególne tony łączą się w melodię.
Potem, kiedy to już czujesz, możesz tym delikatnie i uważnie kierować zależnie od potrzeb.
Wykonując ćwiczenia szybciej lub wolniej, bardzo lekko lub bardziej intensywnie, zmieniając ćwiczenia możesz wpływać na stan twojego ciała i umysłu. Możesz się uspokoić i zrelaksować albo dodać sobie energii i chęci do działania. Ale robisz to w taki sposób, aby nie zakłócać tej dynamicznej równowagi.
Czy to już jest koncentracja? Niekoniecznie.
Kiedy się angażujesz w to, co robisz, kiedy sprawia Ci to przyjemność, kiedy widzisz efekty, wtedy rzeczywiście Twoja koncentracja może się pogłębić i możesz ją utrzymać przez dłuższy czas, również po zakończeniu treningu.
Taka koncentracja na ruchu jest dla wielu ludzi łatwiejsza i bardziej naturalna, niż siedząca medytacja.
Ale czasem natrętne myśli i związane z nimi emocje są zbyt silne, w dalszym ciągu automatycznie reagujemy na rzeczy, które nas rozpraszają – i wtedy trzeba się bardziej postarać. Może nam być na przykład potrzebna medytacja polegająca na koncentracji na jakimś pojedynczym obiekcie albo wyobrażeniu. To jest inny temat i oczywiście będziemy się nim zajmować w przyszłości.
Natomiast możemy również ćwiczyć naszą koncentrację w trakcie treningu Qigong.
Teraz postaraj się, aby Twoja koncentracja była ciągła i jednolita.
Ruchy w Qigong (podobnie jak w Tai Chi) są powolne, delikatne – ale swobodne. Mistrzowie chińskich sztuk walki mieli dobre porównanie – mówili o takim rodzaju ruchu jak o wyciąganiu jedwabnej nici z kokonu. Nie można tego robić zbyt szybko, bo nić się zerwie, ale ruch powinien być ciągły, nie powino się go zwalniać i przerywać, bo nić się wtedy splącze.
Taki powinien być nasz ruch i taka też powinna być nasza koncentracja.
Kiedy koncentrujemy się zbyt mocno, usztywniamy się i tak jakby zamrażamy to, na czym się koncentrujemy.
A jeżeli mamy z naszej zdolności koncentracji korzystać w życiu, to powinna nam ona pomagać w tym, co robimy, a nie przeszkadzać, zakłócać.
Musi być jednocześnie koncentracja i przepływ. Dlatego napisałem wcześniej, aby zwrócić uwagę na ruch i podążyć za nim.
Jeśli w trakcie każdego treningu będziesz w ten sposób obserwować, co się dzieje, zauważysz, że stopniowo wymaga to coraz mniej wysiłku, że dzieje się to tak jakby samo z siebie. Aż w końcu zauważysz, że jesteś najbardziej uważna / uważny, obecna / obecny, gdy w ogóle się nie starasz…
To jest właśnie kierunek, w którym powinniśmy podążać. Doświadczenie pierwszej z tajemnic uważności.
A kolejna niezwykła rzecz jest taka, że w różnych codziennych sytuacjach nagle dociera do ciebie, że jesteś świadoma / świadomy tego, co się dzieje. Czujesz spokój, jasno widzisz to, co się pojawia w Twoim umyśle.
Praktyka zaczyna przenikać do Twojego życia.
Opowiem Ci coś, czego sam doświadczyłem.
Jednym z najważniejszych aspektów Qigong jest oddech. Kiedy wykonujesz ćwiczenia, ruch i oddech płyną razem. Oddech ma ogromny wpływ i na zdrowie naszego ciała, i na naszą aktywność mentalną – myśli, emocje, nastroje…
Praktyki oddechowe są też bardzo ważne w innych tradycjach. W buddyzmie jedną z najważniejszych praktyk medytacyjnych jest uważność oddechu – anapana. Oczywiście będę dużo pisał o ćwiczeniach i medytacjach związanych z oddechem, a teraz do rzeczy:
Kiedy uczyłem się świadomego oddechu, praktykowałem go w różnych okolicznościach – w trakcie treningu Qigong, podczas medytacji, a także w spokojnych chwilach w różnych porach dnia, po prostu po to, żeby sobie o nim przypomnieć. I po pewnym czasie zaczęło się zdarzać coś ciekawego:
Siedziałem sobie przed ekranem komputera oglądając film – nieraz był to film akcji, science fiction lub inna absorbująca historia. I nagle w chwili, kiedy śledząc akcję zapominałem o wszystkim, nagle orientowałem się, że jestem tu i teraz, a mój oddech jest głęboki i spokojny. Tak jakby właśnie natłok wrażeń przeniósł mnie nagle do tego stanu spokoju.
Potem te chwile świadomości samego siebie i spokojnego oddechu zaczęły się zdarzać częściej – również w spokojniejszych chwilach, na przykład w trakcie wędrówki po górach lub podczas pracy.
Jakiś czas później zdarzyło się kilka razy coś, co mnie zdziwiło:
W związku z moją pracą dużo jeździłem samochodem i oczywiście na drodze zdarzały się różne niespodziewane sytuacje. Kiedy więc zdarzyło się coś naprawdę niebezpiecznego i musiałem błyskawicznie reagować, żeby uniknąć wypadku – już po fakcie zdałem sobie sprawę, że oddycham głęboko, powoli i spokojnie. Dawniej po takiej sytuacji oblałby mnie zimny pot…
Tak więc moje reakcje się zmieniły. A ponadto – kiedy kończyłem dzień będąc już w łóżku i przez kilka minut świadomie oddychałem, pierwszą rzeczą, której byłem świadomy po przebudzeniu był właśnie oddech. I zamiast natychmiast zabrać się do przeglądania powiadomień w telefonie lub myślenia o sprawach, które za chwilę mam załatwić mogłem się skoncentrować właśnie na oddechu i nie pozwolić na to, żeby od razu porwał mnie strumień codziennych spraw. To pozwalało mi – i dalej pozwala – bardziej spokojnie i świadomie rozpocząć dzień. To bardzo mi pomaga, bo moje życie nie było i nie jest łatwe.
W ten sam sposób wszystko to, czego uczysz się w trakcie praktyki Qigong lub Tai Chi przeniknie Twoje życie.
Ta praktyka jest jak deszcz. Co ma rozkwitnąć, rozkwitnie. A zawsze coś takiego jest, w każdym człowieku. Tyle, że na razie tego nie wiemy.
A czy zawsze tak się stanie? Tak, jeżeli zrozumiesz, że praktyka to jest coś, co Chińczycy nazywają Kung Fu. Działanie i czas.
Jeżeli podoba Ci się to, co piszę i uważasz, że moja praca ma sens, to może postawisz mi kawę? To bardzo łatwe, bez rejestracji, bez zobowiązań. Będzie mi bardzo miło, a w dodatku pomoże mi publikować więcej bezpłatnych materiałów.